-Ola wstawaj!
-Nie chcę .Po wczorajszym ganianiu Cię po całym domu tylko po to aby podać Ci antybiotyki nie mam w ogóle siły...
-Kochanie wstawaj-pocałowałem ją a ona mruknęła przecząco.
-Dziś nie będę uciekać...
-Acha .Uważaj ,bo Ci uwierzę .
-Jen tak jak jej kazałem udawała ,że pomyliła Liama z chłopakiem z netu .
-Tylko po to mnie budzisz?!
-Nie zadzwoniła i powiedziała ,że wszystko spieprzyła.
DRYN DRYN DRYN
-Halo?-odebrałem-Co znów Liam?
-Jak zwykle wszystko spieprzyłem..
-Ale co dokładnie?
-Przyjedź do domu...
-Okay zaraz u cb. będę.
-Liam?
-A kto inny?! Również inteligentnie twierdz ,że wszystko spieprzył...
-Słyszałam ,mogę się teraz wyspać?
-A załatwisz Jen?
-Tak ,ale nie teraz.
-Jesteś Kochana.
-Wiem-pocałowała mnie a ja pojechałem pod nasz dom.
Poszedłem do jego pokoju i zapukałem. Od razu wszedłem.
-No wujku mów co doprowadziło Cię do takiego stanu?-rzuciłem mu paczkę chusteczek.
-Siadaj .Wczoraj gdy poszedłem do kawiarni ...[opowiedział mi wszystko co już wiedziałem]
-No...
-I wtedy usłyszałem jak mówi do telefonu ,ze zdążyła się we mnie zakochać..
-Wnioskuje ,że ty w niej też?
-Tak, ja siedziałem za nią więc jak to usłyszałem to podniosłem się i dotykając jej ramienia zapytałem czy naprawdę....
-A ona?
-Uciekła....
-...
-Młody dlaczego aj nie potrafię nic dobrze zrobić?!
-Naprawisz to...-poklepałem go po ramieniu.
Oczami Oli
Około 12 tak jak obiecałam Harremu poszłam do Jen.Zapukałam
-Nie ma mnie...-usłyszałam jej załamany głos.Płakała.Weszłam do jej domu .
Siedziała na kanapie z twarzą schowaną w dłoniach .
-Jennifer co się stało?
-Nie ważne wracam do Francji.
-CO?!
-Lot mam o 20.36.
-Odbiło Ci?! Mówiłaś ,że się w nim zakochałaś!
-Właśnie muszę się pozbyć tego uczucia...
-Nie...
-Ola ,ty nic nie rozumiesz .Ja i on to dwa różne światy.To się nie uda...
-Ja też tak myślałam ,że ja i Harry to dwa różne światy ,że to się nie uda...Bla ,bla , bla ...Co z tego? Nie liczą się wasze światy tylko wy ,ty i on.
-Za późno .Mam już bilet walizki spakowałam.
-Bilet możesz oddać ,a walizki rozpakować.
-To minie ,a ja nie chcę potem cierpieć...
-To minie? Minie za dwa , trzy ,cztery albo więcej miesięcy ,sama mi to mówiłaś.
-Ale ja nie wiem co mam robić! Co mam zrobić?!
-Nie mogę decydować za Cb. Nie mogę za Cb. żyć Ja już Ci powiedziałam co o tym sądzę ,ale to twoje życie i ty podejmujesz decyzje .Myślę ,że podejmiesz właściwą.Ja muszę już iść cześć-wyszłam , nie byłam pewna czy nie powinnam jej pomóc .Czy nie powinnam tam wrócić i powiedzieć jej co ma robić.
Nie.
Niech załatwi to sama ,a ja jadę do Diany muszę jej wszystko wyjaśnić.
Oczami Jen.
Ma rację to moje życie ,to ja nim żyje.To moja decyzja , a ja już zdecydowałam.Poszłam na górę po mój telefon .
15.32
O 20 muszę być na lotnisku .Może pójdę na spacer?Nie. Obejrzę coś w TV .Włączyłam jakiś kanał ,na którym leciał jakiś durny serial .I tak obejrzę ,wzięłam lody z zamrażarki i siedząc na kanapie jadłam lekko słonawe od moich łez lody śmietankowe .
Oczami Oli.
Najpierw do niej zadzwonię.
-Halo? Ola dlaczego nie dawałaś znaku życia ?!Wiesz jak się denerwowałam?!Masz szlaban do końca życia!
-Uspokój się ,bo ci ciśnienie skoczy ,jestem przed waszym domem.
Usłyszałam jak stęka do Louisa
-No przestań , potem.Ola jest pod drzwiami...
-To niech wejdzie...-wymruczał
-Ech...PUSZCZAJ!-wydarła się i zbiegła otworzyć mi drzwi.
-Ola!-rzuciła się na mnie.
-Nie powinnaś opuszczać szkoły.
-Ty jakoś opuszczasz.
-Wiesz ja mam same 6 a ty nie.-wyszczerzyłam się , a ona pokazała mi język
-Ale masz racje ty jak opuścisz koniec drugiego półrocza to się nic nie stanie...
-Okay gdzie Liam?
-Siedzi w pokoju chyba z Harrym...
-Dobra dzięki.-pobiegłam do pokoju obliczyłam 4 drzwi po prawej (tak jak mi mówili wcześniej) Zapukałam.
-Nie ma mnie.
-Liam to ja.
-Dooooooobra wejdź...
Weszłam do pokoju i powiedziałam
-Liam masz szanse ,ale nie będziesz miał dużo czasu .Jen zamierza jechać do Francji o 20.36 ma lot .O 20 pewnie już tam będzie.
-Która jest godzina?
-56 Po 15.
-Jadę po jakieś kwiatki a potem na lotnisko.
-Ale o 20 musisz tam być.
-Mam 4 godziny to kupie jakieś nowe ładne cichy.-przewróciłam oczami ,Liam wyszedł ,a ja rzuciłam Harremu groźne spojrzenie.
-Brałeś leki?!-posłał mi uśmiech -Ech... już do pokoju.-nakazałam
Niechętnie wszedł ze mną do pokoju.
Oczami Jen.
4 godziny później na lotnisku.
Włożyłam 2 walizki do samolotu ,a gdy już chcialam wchodzić po schodkach zatrzymała mnie dłoń Liama.
-Zaczekaj proszę ,dlaczego nie chcesz mi dać szansy.
-Bo ja i ty nigdy nie powinniśmy się spotkać będą z tego tylko kłopoty.
-Nie będą!
-Ale ja nie chcę ...Ja się tego boje ...-wyjęłam dłoń z jego dłoni .
-Tak nie może być ...Nie może...
-Liam tak musi być .Żegnaj.-pocałowałam go i odeszłam do samolotu .
Nie wiem czy za mną pobiegł ,bo nikt mnie nie zatrzymywał .
Za wcześnie .Jego dłoń mnie złapała
-Nie musi tak być...
-A jak inaczej?!
-Normalnie ,Co dziwnego jest w tym , że dwoje ludzi się kocha i chce ze sobą spędzać czas?
-Nie możesz mnie kochać , ja cb. też nie.
Złapał mnie za brodę ,tak że musiałam patrzeć mu w oczy .Zatopiłam wzrok w jego czekoladowych oczach ,miałam wrażenie ,że mam kolana z waty.
-To powiedz , powiedz patrząc mi w oczy ,że mnie nie kochasz.
Po policzkach spłynęły mi łzy.
- Powiedz to .Powiedz , że się we mnie nie zakochałaś.
Przełknęłam ślinę ,nie mogłam tego powiedzieć. Nie mogłam skłamać.
-Widzisz nie umiesz tego powiedzieć.Daj nam szansę.
Nie powinnam ...
-Dlaczego nie?-dopiero teraz zdałam sobie sprawę ,że powiedziałam to na głos .
Nie mogłam zaprzeczyć byliśmy dla siebie stworzeni.
Pomyślałam i go pocałowałam.
Był to długi ,ale i namiętny pocałunek .Jak dla mnie to mógł trwać wiecznie.Oderwaliśmy się od siebie ,aby zaczerpnąć powietrza .Po czym znów przyciągnęłam go do siebie .Nasze języki się splotły .Przylgnęłam do niego każdą częścią ciała .Nie chciałam go puszczać .Nigdy.
Nagle się ode mnie oderwał.
-Pojedźmy do hotelu.
-Dobrze ,ale muszę zabrać moje walizki.
Pstryknął ,a jakiś mężczyzna wziął moje walizki i włożył do volvo Liama .
-Kto to?
-Nie wiem...Zapłaciłem mu żeby udawał mojego szofera.
Uśmiechnęłam się.
-Chodź francuska piękności...-zastanawiałam się czy już zawsze będzie tak do mnie mówił
-Zaczekaj ja mam bilet.-udałam się w stronę kobiety która wręcz błagała o bilet do Francji .
-Przeprasza, mogę pani oddać bilet ja rezygnuje..
-Och dziękuje Ci dziecko !-zarzuciła mi ręce na ramiona i podała 20 funtów .Ja wróciłam do mojego chłopaka ,bo chyba mogę go tak nazywać.
-Sprzedałaś jej bilet?
-Tak -pomachałam mu przed nosem kasą i włożyłam do jego kieszeni.
-Jedziemy?-kiwnęłam głową ,a Liam mnie objął i poprowadził do auta.
Oczami Liama
Całowała cudownie.Dokładnie tak jak sobie wyobrażałem , a nawet lepiej...
Nasz splecione dłonie położyłem na jej nodze .
-Zdaję się ,ze nadal mało o tobie wiem...
-Jestem z Francji.-powiedziała , a ja prychnąłem.
-Gdy miałam 6lat zaczęłam ćwiczyć karate .
-Ty?!-zakrztusiłem się śliną
-Tak ja.
-Nadal ćwiczysz?
-Tak mam brązowy pas.-powiedziała dumnie.
-Mam się bać.
-Może...
-Co jeszcze mi powiesz?
-Uwielbiam Katy Perry , Jonego Deppa ...
-Kiedy masz urodziny?
-13 Czerwca.
-To za 3 dni.
-Co ty powiesz?
-Jakieś plany?
-Nie od 10 lat nie obchodzę urodzin .Moja rodzina prawie cała zginęła kiedy byłam mała.
-To tu.-zaparkowałem i wysiadłem .Obszedłem auto i otworzyłem drzwi Jennifer.
-Chodź.-również wysiadła i trzymając się za ręce poszliśmy do hotelu
Wziąłem z recepcji klucz .Jennifer zapytała
-Mogę kupić coś do picia?
-Tak ,Zamów coś.
-Eeeee Gdzie?-rozejrzała się
-Nigdy nie byłaś w hotelu co?-zapytałem ,a ona kiwnęła głową.-Może pani przynieść coś do picia do pokoju 13?
-Sok.-szybko dodała Jen ,a ja prychnąłem
-Z winogron-poszliśmy do pokoju.
Po chwili ktoś zapukał
-OBSŁUGA!
-Otwarte.
-Przynieśliśmy wi...
-Sok.-powiedziałem za nim kobieta z obsługi zdążyła powiedzieć wino.
-Taaaa sok pełen witamin-zakpiła Jen
-Dziękujemy .-kobieta wyszła .
-Soczku?-znów zakpiła Jen podając mi kieliszki
-Chętnie....-nalałem sobie i Jen wina .
Wypiliśmy po 4 kieliszki ,Opowiedziała mi jeszcze trochę o sobie.
Potem ją pocałowałem .Wsunąłem język do jej ust .Zaczęła rozpinać guziki mojej koszuli (takiej).A ja rozsunąłem suwak od jej sukienki ,delikatnie zsunąłem ją po ciele Jen tak ,że opadła na podłogę.
-Prawie cię nie znam...-wydusiła
-Wpisz w Google Liam Payne.-rzuciłem i znów ją pocałowałem .Lekko ją podniosłem i położyłem na łóżku ,ja nad nią oparłem się na łóżku . Przewróciła mnie na plecy i usiadła na mnie .Wodziła dłońmi po moim torsie ,w czasie gdy ja zdejmowałem jej bieliznę.Ona nogami ściągnęła moje spodnie i bokserki.
Zrobiliśmy to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz