-Harry ,ale musisz iść z tym do lekarza...
-Nie chcę media zrobią z tego aferę...
-Nie nie zrobią przebierzemy cię ,ale musisz z tym iść do lekarza...
-Nie chcę....
-Dlaczego ?Media nic nie zobaczą...
-Ale ja nie lubię lekarzy...
-Harry pójdę z tobą , może Ci się wdać zakażenie ...Przecież cały czas tam będę...
-Cały czas?
-Tak.
-A nie będzie zastrzyków?
-Harry zachowujesz się jak dziecko-przewróciłam oczami
-A dostanę buziaka?-wystawił usta w dzióbek . Pocałowałam go.
-A teraz do lekarza.-pociągnęłam go za rękę
-Muszę?-zapytał błagalnym tonem
-Tak chodź już ...
-Noooooo dobra ,ale udajemy ,że to ja cb. wiozę do lekarza.
-Tak udajemy ,że to ja się boję lekarzy i zastrzyków.Że to ty musisz mnie siłą zaciągnąć do lekarza.-uśmiechnął się , i znów mnie pocałował.
-Myślę ,że możemy już iść.-pociągnęłam go
-Ale może najpierw wstąpimy do kawiarenki?
-Nie....
-Albo do ......Kina?
-Nie...
-To może na spacerek?
-Harry dziecko chodź już.
-Ale może kawy chcesz się napić?-schodziliśmy ze schodów ,a on ciągle próbował uniknąć wizyty u lekarza.
-Nie...
-Ale na pewno?
-Tak , chodź szybko...
-Lody przywieźli....
-Harry!-krzyknęłam i się do niego odwróciłam-Do samochodu ,ale już!
-Ale....
-Liczę do trzech!-ta głupia szantażująca gadka zawsze działa .-Raz.
-Ale....
-Dwa....-byłam nieugięta.
-Ola no ....Jutro....
-Nie zmuszaj mnie do powiedzenia trzy.
-No dobra....-wykrzywił usta w grymasie , ale poszedł do auta.
Wsiedliśmy do samochodu ,Harry cały czas ściskał moją dłoń.
-Dobrze .Teraz pojedziemy do kliniki.
-Będzie bolało...
-Zapewniam Cię ,że nie. Ja będę blisko.
-Tak?
-Taaaaa .Skończ już ...
Harry zaparkował przed szpitalem i zapytał jeszcze raz
-Będziesz siedzieć w gabinecie?
Denerwowało mnie już to pytanie
-NIE! Pojadę do Australii ,a lekarz będzie Ci robił zastrzyki!-zobaczyłem przerażoną twarz Harrego- Oj ,kochanie przecież ja żartowałam ,cały czas tam będę siedzieć ,a lekarz tylko obejrzy czy nie wdało się zakażenie.-Objęłam go ,nie zamierzałam mu mówić co będzie jak się okaże ,że rana jest skażona.
Dopadła na media
-Przeszliście pierwszą kłótnie ,co będzie dalej?
-Co się stało?
-Co robicie przed kliniką?
-Czy ,któreś z was ucierpiało podczas rozłąki?-reporterzy przekrzykiwali się nawzajem nagle Harry krzyknął
-Cisza! Moja ukochana ma migrenę , strasznie boli ją głowa .Obiecuje jeśli nie przestaniecie się tak drzeć to pozbawię was waszych głów!-lekko się uśmiechnęłam pod nosem -Potem odpowiem na wasze pytania! A
teraz Sio .-wykonał gest jakby odganiał wstrętne muchy -No już.
Reporterzy odeszli ,a ja wciągnęłam Harrego do kliniki.
-Dzień dobry .
-Witam ,proszę do gabinetu 16 .To jedyny lekarz ,który dzisiaj może was przyjąć .Zna się na wszystkim myślę ,że wam pomoże.
-Oczywiście dziękujemy.
-Mógłbyś dać mi autograf dla córki?-zapytała
-Oczywiście .-już chciał podejść do recepcjonistki ,ale go zatrzymałam i łapiąc się za głowę powiedziałam
-Ale po wizycie ,straaasznie boli mnie głowa.
Poszliśmy pod gabinet wskazany przez recepcjonistkę i zapukałam do drzwi.
-Proszę.
-Dzień Dobry -weszłam .Dosłownie ciągnąc za sobą Harrego
- Zostaw mnie , na nie chcę...-próbował się łapać wszystkiego ,aby tylko nie wchodzić do gabinetu.Ale i tak zaciągnęłam go do gabinetu .Objął się rękami w pasie.Posłałam mu groźne spojrzenie.
-Hmmmm...Pani z migreną?-lekarz uniósł brwi ,najwyraźniej domyślił się ,że to ściema-Co tak na prawdę się dzieje?
Harry mocniej objął się rękoma
-Harry kochanie ,doktory tylko obejrzy.
Pokręcił przecząco głową
-Nie zaciągnęłam Cię tu po to ,żebyś siedział na krześle.
Tym razem przytaknął .Westchnęłam usiadłam mu na kolanach
-Harry przecież to nie będzie boleć ,proszę...
Znów pokręcił głową.
-Dostaniesz nagrodę.-szepnęłam mu na uch ,ale lekarz najwyraźniej to usłyszał ,bo się zaśmiał .
-Tak?-zapytał ,a ja mruknęłam twierdząco i powiedziałam
-Ale jak nie pozwolisz sprawdzić czy nie wdało się zakażenie to możesz zapomnieć.
-To jest szantaż.
-Wiem , lubię cię szantażować.To jak będzie?-spojrzałam na niego zalotnie
-Dobrze-zsiadłam z jego kolan z uśmiechem na twarzy .Zaczęłam rozpinać jego koszulę.
-Czy nagroda nie powinna być potem -zadrwił lekarz za co dostał ode mnie miażdżące spojrzenie.
Rozchyliłam koszulę Harrego tak , aby lekarz mógł zobaczyć rany
-Na Boga! Kto Ci to zrobił?!
-Ja...-spuścił oczy
-Masz silne ciało .Dorosły człowiek po takim zranieniu umiera .Ktoś tam na górze bardzo Cię lubi.Mogę obejrzeć?
-Tak.-szybko powiedziałam zanim Harry zdążył odmówić.
-Trzeba to smarować maścią ,będziesz musiał też przyjmować antybiotyki , bo straciłeś bardzo dużo krwi.
Harry się skrzywił
-Chyba ,że wolisz szwy i wymianę krwi .
-NIE!
-Więc...-lekarz szybko wypisał coś na kartce i podał mi-Maścią smarować rano i wieczorem tabletki raz dziennie i syrop rano przed posiłkiem.
-Nie za dużo tego?-mruknął Harry
-Nie , my już pójdziemy .Dziękujemy doktorze do widzenia.
Harry nic nie mówił więc dałam mu lekkiego kuksańca.
-Auuuu ,nie podziękuję mu za to!-prychnął ,a lekarz się roześmiał .Wyszliśmy
-Może byś zapiął koszule?
-A może nie?-zapytał ,a ja wzdychając schyliłam się i zapięłam jego koszulę
Oczami Jennifer (Jenn)
W sumie nie wiem po co tu przyszłam .Tylko marnuje wieczór ,kto normalny przyjdzie do lodziarni o 20.45?! Nie warto tu czekać.Okay Liam jest słodki i MEGA przystojny ...
NIE STOP! Jennifer ogarnij się ,on nawet nie przyszedł.Ale przecież nie byłam z nim umówiona .
Miałam skoczyć na niego ,pocałować go w policzek i udawać ,że pomyliłam go z chłopakiem z internetu .Mój francuski akcent mógł mi pomóc .Nagle go zobaczyłam stał w kolejce po lody .Podbiegłam do niego zarzuciłam mu ręce na szyje całując go w policzek .
-Cześć Lucas ,fajnie wreszcie Cię spotkać!-udało się! Liam się zarumienił.
-Eeeee....Chyba mnie z kimś pomyliłaś .Nazywam się Liam.
-Ups...Przepraszam byłam tu umówiona z kolegą .Ja jestem Jennifer.Przepraszam...
-Nie ma za co?
-Chyba mnie wystawił.-rozejrzałam się.
-To może dasz się zaprosić na lody?
-Hmmm... chyba tak ...
-To świetnie miętowe?
-Lubię miętowe...-wolę wiśniowe ,ale miętowe też są spoko .Dodałam w myślach .
-I wiśniowe?-zapytał ,a ja się uśmiechnęłam .Czyta mi w myślach!
Zamówił lody i usiedliśmy przy wolnym stoliku.
-Hmmmm wyglądasz zupełnie jak Lucas -wyjęłam zdjęcie z torebki .Oczywiście to było stare zdjęcie Liama.
-To na pewno nie jest żaden Lucas.
-Dlaczego?-Liam wyjął laptopa szybko coś kliknął i odwrócił laptop w moją stronę
-Bo to ja.-Na ekranie zobaczyłam takie samo zdjęcie z podpisem Liam Peyna
-Zrobił ze mnie idiotkę...-spuściłam oczy
-Ale jaką słodką...-Posłał mi jeden z tych swoich wyjątkowych uśmiechów.A ja się zarumieniłam .
-Masz ochotę się przejść?
-Tak ....tylko skocze do łazienki przypudrować nosek.
Poszłam do toalety i wystukałam numer Harrego.
-Halo ?-odebrał ze złością
-Co się stało?
-Ola zaciągnęła mnie do lekarza!
-I bardzo dobrze,dlaczego nie ostrzegłeś mnie przed jego urokiem?!Będę mieć kłopoty..
-Wiedziałem ,że Ci się spodoba .
-Przestać flirtować z Jen i chodź tu wziąć leki!-zażartowała Ola
-Dobra zara....Idź oczarowywać Liama swoim urokiem.
Rozłączyłam się i wzięłam głęboki oddech .Do toalety wszedł Liam
-Wszedłeś do damskiej toalety?-zapytałam w chwili gdy z jednej z kabin wyszedł mężczyzna .
-Nie to ty weszłaś do męskiej.
Wypuściłam powietrze i wyszłam.Liam się ze mnie śmiał .Zarumieniona powiedziałam.
-Przestań to przez przypadek...
-Ha Ha Ha.
-Chodź już na ten spacer.
Chodziliśmy przez park rozmawiając i śmiejąc się ,gdy nagle usłyszeliśmy piosenkę More Than This
-Lubisz ten zespół?-zapytał
hmmmm mam go komplementować czy nie?Spojrzałam na wyświetlacz Ola
-Przepraszam muszę odebrać-zrezygnowałam z obu opcji ,udałam ,że nie słyszałam pytania wcisnęłam Odbierz
-Halo?
-Cześć francuska piękności - psiknęła
-Nie mogę teraz rozmawiać.
-Wiem Hazza mi wszystko powiedział.Jak tam randka?
-Cześć.-rozłączyłam się.
-Francuska piękności?
-O Boże! Wszystko słyszałeś?!
-Niestety nie ,ale jak ktoś tak piszczy to usłyszałem .
-Ufff to dobrze.
-A co ?
-Nic.
-Bella...-powiedział do mnie w moim języku...Nazwał mnie piękną!Zarumieniłam się...
Oczami Liama
Jest taka słodka gdy się rumieni.Cała moja uwaga skupiła się na jej ustach i na wyobrażeniu jak by to było ją całować. ,,Francuska piękność" chyba zacznę tak do niej mówić.Mam nadzieje ,że nigdy się nie dowie jak bardzo marzyłem o jej pocałunku...Tym razem to mój telefon zadzwonił.
-Odbierz.
-To zajmie tylko chwilę.
Odebrałem
-Czego chcesz Harry?!
-Liam ratuj ona mi zrobi krzywdę! AAAAAAAAAA- wydzierał się Harry
-Jełopie ogarnij się!
-Ona mi zrobi krzywdę!
-I bardzo dobrze!
Rozłączyłem się.Jennifer się śmiała.
-Wszystko słyszałaś co ?-zapytałem a ona tylko pokiwała twierdząco głową.-Ech ...Chodź francuska piękności.
Wziąłem ją za rękę.I poszliśmy przez park .Jennifer cały czas się śmiała.W pewnym momencie potknęła się i wpadła w moje ramiona.Najchętniej w ogóle bym jej nie puszczał ,ale Jen jeszcze bardziej się śmiejąc odsunęła się.
-Przepraszam....-wydusiła
-Nie ma z....-przerwałem -Jasne.-gdybym powiedział ,że nie ma za co mogłaby się speszyć.
-Usiądziemy?
-Tak.Opowiesz mi coś o sobie.
-Jestem z pochodzenia francuską.
Prychnąłem
-Powiedz mi coś czego nie wiem francuska piękności...
-Mam 20 lat z moich bliskich żyje tylko babcia we Francji.
-Nie myślałaś ,żeby pojechać do niej?
-Kiepsko mówię po Francusku ...
-Acha.
-A ty?
-Co ja?
-Opowiesz mi coś o sobie?
-Okay .Ja nie jestem francuzem...-zaśmiałem się ,a Jen razem ze mną-Też mam 20 lat ,
-Śpiewasz w zespole One Direction...-dodała
-?! A ty jesteś nie złą aktorką -wstałem ,myślałem że może z nią mi się uda ,ale najwidoczniej też leciała tylko na moją sławę...
-Nie zaczekaj-złapała mnie za rękę -Nie lecę na twoją sławę ,...
Ta już jej wierzę ,to po co udawała ,że nie wie kim jestem
-Daj sobie spokój...-przerwałem jej , wyrywając rękę
-...Tylko na cb.-dokończyła ,ale ja tylko pokręciłem głową i odszedłem.Ale tylko kawałeczek dalej na tyle ,aby słyszeć jak mówi do telefonu
-Jak zwykle wszystko spieprzyłam...-i to jak zaczyna płakać ,poczułem ukłucie w sercu ,że to prze ze mnie płacze .Zatrzymałem się ,z zamiarem ,aby do niej wrócić ,ale zrezygnowałem usiadłem na ławce za nią i patrzyłem jak płacze...
Oczami Jennifer
Wiedziałam ,że to beznadziejny pomysł .Szczególnie ,że zdążyłam się w nim zakochać .Wiem dziwnie to brzmi prawie go nie znam ,ale tak zdążyłam się w nim zakochać .Zadzwonił mój telefon Harry
-Czego ode mnie chcesz mówiłam Ci ,ze to beznadziejny pomysł!-wydarłam się do telefonu
-Spokojnie coś wymyślimy...
-Nie !Tobie myślenie nie wychodzi najlepiej więc tego nie rób!
-Och Jennifer wiesz ,że nie chciałem żeby tak wyszło...
-A wiesz co jest w tym najgorsze?! To ,że zdążyłam się w nim zakochać!-płakałam do telefonu .Gdy nagle poczułam na ramieniu czyjąś rękę. Z wrażenia upuściłam telefon ,odwróciłam lekko głowę
-Naprawdę?-za moimi plecami stał Liam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz