niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 13


Wyszliśmy na dwór ,i zadzwoniłam do cioci
-Halo?
-Cześć ciociu to ja Ola.
-Przecież wiem ,dlaczego nie dzwoniłaś?
-Przecież dzwonię .
-Ale dlaczego tak późno?
-Nie ważne. Ciociu jest sprawa.
-Tak?
-Louis zwariował i...
-Ten Louis ?!Louis Tomlinson?!-przerwała mi i zaczęła piszczeć
-Tak ten ,no więc zwariował i pojechał do Polski będzie na lotnisku w Warszawie o 20 coś przyjedziesz po niego?
-Oczywiście!-kolejny pisk
-I zawieź go do Diany.
-To nasz sąsiadka!
-Tak ,ale on przyjechał do niej okay? Musisz go do niej zawieźć pod jej dom.
-Okay nie ma sprawy .
-Dzięki .Pa
-Czekaj Diana powiedziała ,że wzięłaś za mało ubrań
-Hmmmm ...-Otworzyłam całą moją szafę ,ale nic nie mogłam sobie przypomnieć ,abym miała za mało ubrań
-I powiedziała ,ze coś tam ci wrzuciła.
-CO?!Musze kończyć buziaki papa o 20 na lotnisku w Warszawie.
Rozłączyłam i zaczęłam krzyczeć.
-Spokojnie co się stało?-zaczął mnie uspokajać Harry
 -Zabiję ją.-wycedziłam
-Kogo?
-Dianę!-Wymieniła mi całą garderobę wątpię ,abym znalazła w niej moje bawełniane bluzki.
-Dlaczego?
-Znając ją to mam teraz w szafie same skąpe ciuszki , albo same sukienki .
-Jak dla mnie to super-powiedział z uśmiechem ,a ja rzuciłam mu mordercze spojrzenie
-Wracamy do domu?
-Mieliśmy iść na spacer.
-Ale ja muszę zobaczyć co mam w szafie i co nadaje się do założenia ,a potem jechać do centrum.
-Jutro.-pocałował mnie w czoło i objął od tyłu.
-Ale....-zamknął mi usta pocałunkiem
-Jutro.-powiedział
-Hmmm no dobrze ,ale co ja jutro założę ?
-To co będzie w szafie .
-ale tam nic nie będzie.
-Jak to?
-To co ona tam włożyła można uznać za nic.
-Lubię ją.-powiedział  i mnie pocałował  , namiętnie , czule....Dopóki ktoś nam nie przerwał głośnym chrząknięciem .Odwróciliśmy twarze w stronę ,z której dochodził głos.Myślałam ,że upadnę to był mój były ,rozstałam się z nim 2 miesiące temu ,ale gdzieś wyjechał .Teraz wiem ,że do LA.Przeklęłam pod nosem.Harry mnie objął
-Hmmmm widzę ,że Ci się powodzi Harry Styles?-zagwizdał Marcin
-Czego chcesz?!-warknęłam
-Ja ?!Och tylko porozmawiać z przyjaciółką.
-Taaaa od kiedy to jesteśmy przyjaciółmi-prychnęłam
-Ola znasz go -zapytał Harry
-Nie chodźmy.-Ominęłam go ciągnąc za sobą Harrego .Zatrzymał się i przyciągnął mnie do siebie ,tak że stykaliśmy się każdym milimetrem ciała ,znów mnie pocałował.
-Ej?!Tak publicznie?!-Znów przerwał nam mój ex.
-Nie wygląda jakbyś go nie znała.-Powiedział Harry
-Nie wszystko musi wyglądać-rzekłam i znów go pocałowałam .Szybko wsunął język do moich ust.Upewniłam się ,ze Marcin to widział a potem odeszłam.(z Harrym)
W domu byliśmy około 18.26.Od razu pobiegłam do mojego pokoju ,Harry za mną.
Przekręcił klucz w drzwiach i zapytał
-Kto to był?
-nikt.-wyciągnęłam pierwszy wybryk Diany (1) Westchnęłam i odłożyłam to na bok .Sięgnęłam po kolejną rzecz  ,też odrzuciłam na bok był jeszcze min. to to to to ,  mnóstwo TAKICH spódnic  .Po godzinie (albo i więcej) narzekania na moje nowe ciuchy ,syknęłam
-Diana.Zabiję cię.-opuściłam kolejną ,,piżamkę" .Nie zostawił nic z moich dawnych ciuchów.
-Ta jest fajna ,i ta  ta tez ,oo zobacz ta tez mi się podoba....-Z planowania śmierci Diany wyrwał mnie głos Harrego ,który właśnie odłożył te wszystkie *** -Powiesz mi kto to był?Znasz go?
-Nie...-powiedziałam Harry ukucnął obok mnie podniósł mój podbródek ,spojrzał mi w oczy i wstał
- Kłamiesz.
Włożył klucz do zamka i otworzył drzwi ,złapałam go za rękę.
-No ,dobrze znam go i co z tego?
-Kto to jest?
-Nikt.-spuściłam oczy ,a Harry chciał wyjść ,ale go powstrzymałam.Oczywiście z łatwością mnie przesunął i wyszedł.Pobiegłam za nim
-Harry...-powiedziałam błagalnym tonem .Nie zwrócił na mnie uwagi-Harry...-znów spróbowałam go zatrzymać ,ale nie udało się ,zaczął schodzić ze schodów -Harry...-udawał ,ze mnie nie widzi-To był mój były-wydusiłam jednym tchem .Odwrócił się do mnie
-Tutaj w Los Angels?
-Nie chcę o tym rozmawiać...-podszedł do mnie pogładził dłonią mój policzek i zapytał
-Dlaczego?
-Bo nie...-po moich policzkach zaczęły spływać łzy.Przytulił mnie i pocałował w czoło
-Przepraszam ,nie powinienem tak reagować -przytuliłam go mocniej.
-która godzina?
-Około 20.
-Chodź zrobię Ci kolację.-powiedziałam wycierając oczy .
-Dobrze.
Zeszliśmy na dół
-Na co masz ochotę?
-Na cb.-podszedł i mnie pocałował
-Zrobię naleśniki - odsunęłam się ,na jego twarzy pojawił się dziwny grymas ,ale usiadł do stołu.
-Ale dzisiaj śpisz u mnie .-zażądał
Gdy już zjadł  (a trwało to jakąś godzinę ) ,poszłam się umyć .Założyłam TO (w końcu nic innego nie miałam), i przez pół godziny zastanawiałam się czy iść do Harrego .Ale w końcu zdecydowałam że tak.
Na paluszkach wyszłam z mojego pokoju.Poszłam do jego .Lekko skrępowana weszłam do jego pokoju.Harry zaczął zwijać się ze śmiechu ,bo moja mina najwyraźniej była bardzo zabawna .Objęłam się i podeszłam do łóżka .Harry posadził mnie sobie na kolanach i mnie pocałował.
-Cudownie wyglądasz.
Położyliśmy się na jego łóżku ,zaczęłam rozpinać mu koszulę .Po chwili już jej na sobie nie miał ,zaczęłam całować jego tors .Przewrócił mnie i przejął inicjatywę .Zdjął moją ,,piżamkę" ,zaczął całować moje ciało przesuwał się w dół.Dochodził do mojego biustonosza (tak tak założyłam bieliznę dziwnie się  czułam prawie naga w TYM czymś) i znów wracał by całować moje usta.Zdjęłam mu spodnie i znów się na niego położyłam cały czas całując jego usta .Rozpiął mi biustonosz ,ale mi go nie zdjął.
-Kocham Cię - szepnęłam przygryzając płatek jego uszu.
-Ja cb. też-pocałował mnie ,a górna część mojej bielizny leżała na podłodze .Po chwili dłonie Harrego oplatały moje piersi.Ściągnęłam jego bokserki i moje stringi....
Dzisiaj nie uprawialiśmy sexu ,mam dopiero 16lat ,a mój Harry to rozumie i ciągle powtarza ,że jest cierpliwy.Za to go kocham....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz