niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 18


Obudziłam się jeszcze później niż wczoraj (12,21 !!!) Ale trudno wstałam ubrałam to , związałam włosy i usiadłam z powrotem na łóżko poczytać .
Po jakiejś godzinie  do pokoju ktoś zapukał
-Wejdź.
Drzwi się otworzyły ,zobaczyłam wnerwioną twarz Jennifer
-Co się stało?
-Możesz zejść na dół?
-Tak .
Zeszłyśmy na dół .SZOK.
-Co to jest?-wszędzie stały kwiaty ,prezenty itp....
-Mogę cię zapytać o to samo jest dopiero 14.24 a tego jest już tyle.-podeszłam do kwiatów  był przyłączony liścik ,,Dla Oli"  do całej reszty były przyczepione takie same karteczki
-Wyrzuć to.
-Wczoraj powiedziałaś ,że z nim porozmawiasz .
-Porozmawiam ,ale ...Ale nie teraz.
-No dobrze .
-Wyrzuć to.
-Przeczytaj chociaż jeden liścik.
-Nie.
-Bo ja to zrobię.
-Nie.-podeszła do którejś z paczek i już miała czytać ,ale ją odciągnęłam-No dobrze ,przeczytam ,ale tylko jedną.Wzięłam do ręki karteczkę

                                                                  Najdroższa!
                           Zdaje sobie sprawę z tego,ze zachowałem się jak ostatni kretyn.
                           Chce żebyś wiedziała ze kocham cie najbardziej na świecie i że
                           liczysz się tylko ty... Nikt na świecie nie jest w stanie zastąpić ciebie.
                           Kochana moja przebacz mi , a ja przyrzekam Ci, że już nigdy więcej
                           Cię nie skrzywdzę.Przepraszam.
                           Proszę odezwij się do mnie.
                                                                                                             Całuję Harry


Łzy spłynęły po mojej twarzy.
-Nie ma napisane do kogo .
-Proszę Cię....
-Wyrzuć to.
-Nie.Ola tego będzie więcej .
-Trudno ,potem coś z tym zrobię.-wzięłam jabłko i wróciłam na górę.
 Odpaliłam laptopa i zalogowałam się na Facebook ,ale po chwili go wyłączyłam ,bo miałam mnóstwo wiadomości .Dotyczące jednej rzeczy ,,Wybacz mi " ...Dodałam tylko jeden post
,,Nie wiedzieć czy nadal się kogoś kocha , nie wiedzieć czy nadal się chce z nim być....Przykre..."
Potem wyłączyłam laptopa i siedziałam przy biurku. Położyłam się na łóżku .Znów usiadłam przy biurku.
Potem na podłodze ,zmieniałam miejsce przez 40 minut (może więcej )nie wiedząc co ze sobą zrobić.
Zgłodniałam ,więc koło 16 zadzwoniłam do Pizzerii
-Tu pizzeria Domino's zapraszam do  zamawiania pysznych włoskich dań.Pizza , spaghetti ...
Chciał jeszcze coś dodać ,ale mu przerwałam
-Tak , tak wiem ,chciałam zamówić dwie duże pizze
-Jakię?
-Obojętnie ,proszę je przywieźć na Slversne 23.
-Za 5 minut będziemy!

Zeszłam na dół i czekałam na dostawę.Ktoś zapukał
-Pizza!
Otworzyłam
-Dziękuje ,proszę- podałam mu pieniądze , wzięłam jedną i postawiłam na stół a pod drugą wsadziłam liścik dla Harrego- tę proszę zawieźć na ...-przerwałam nie pamiętałam ulicy przegryzłam dolną wargę-Wie pan gdzie mieszka zespół 1D ?
-No.
-To proszę ja tam zanieść-dołożyłam jeszcze 10 funtów
-Jasne...


Oczami Harrego
-Naprawdę wysłałeś tam wszystkie te prezenty?!-zapytał Zayn
-Tak.
-Ale wiesz ja nawet nie jestem pewien czy to na pewno tam.
-Trudno ,która godzina ?
-16.23
PUK PUK PUK
-Pizza !-ktoś zawołał zza drzwi
-Kto zamówił pizze?
-Nie ja.-zarzekłem się
-Ja też nie.
-Ja też nic nie zamawiałem.
-Ja też nie ,ale jak już przywieźli ....-powiedział Niall wstając.Podszedł do drzwi
-Smacznego .
-Proszę - Niall podał mu pieniądze
-Nie ,już zapłacone.Smacznego.-odszedł
-Hmmmm ktoś zapłacił .
-Daj to.-Louis zabrał mu Pizzę i pokroił.

Gdy zostało już tylko 2 kawałki Zayn znów powiedział
-Harry no zjedz coś.
-Nie chcę.
-Na pewno?-zapytał Nialll
-Tak.
-To ja zjem.-pochłoną ostatnie kawałki pizzy w minutę .
-Idę wyrzucić to opakowanie.-powiedziałem biorąc je
-Czekaj tam coś jest.-Zayn mnie zatrzymał .Otworzył pudełko i wyjął karteczkę .
-To do cb.
-?!-podał mi kartkę
  Nie było na niej wiele
,,17 Park .Przyjdź .
                            Ola"
Nic więcej .
-Która jest godzina
-Za 20 piąta.
-Ile się jedzie do parku?
-10 Minut.
-Spadam.-krzyknąłem i wybiegłem z domu .
Wsiadłem do auta i pojechałem do kwiaciarni
Wszedłem  i rzuciłem do dziewczyny przy kasie 
-Kwiaty.
-AAAAAAAAAA Harry Styles AAAAAAAAAA -zaczęła piszczeć.
-Cicho daj mi jakieś wyjątkowe kwiatki .
-hmmmm?-pokazała mi taki bukiet
-Okay mogą być.
-Dasz mi autograf?
-Tak -podałem jej pieniądze i na pierwszej lepszej karteczce się podpisałem.
Miałem jeszcze 11 minut ,aby dojechać do parku szybko wsiadłem do auta i dojechałem tam .
Poprawiłem ubranie ,wziąłem kwiaty i zacząłem szukać Oli.Odnalazłem ją stała przodem do mnie ale najwyraźniej mnie nie zauważyła .Miała na sobie To (jaka ona piękna) .Podbiegłem do niej.

Oczami Oli
Stanął przede mną.
-Ślicznie wyglądasz.-podał mi kwiaty ,a ja zarzuciłam mu ręce na szyję i mocno go przytuliłam .
-eeeee....Przepraszam -chciałam się odsunąć ,ale mi nie pozwolił .Przyciągnął do siebie jeszcze mocniej i pocałował
-Nie przepraszaj ,to ja powinienem przepraszać .Przepraszam.-podał mi kwiaty ,przytuliłam się do niego jeszcze raz
-Mój Boże .-wyczułam więcej rys na jego torsie .Zaczęłam rozpinać jego koszulę.
-Nie , nie w parku .-Przykrył moją dłoń swoją -Wracaj do domu .
-Ale ja muszę wszystko wyjaśnić Jennifer.
-Jakiej Jennifer?
-Domy Zastępcze.
-Naprawdę tam poszłaś ?
-Tak to bardzo miła dziewczyna 5 minut?
-Dobrze zawiozę Cie.
Poszliśmy do jego auta i podwiózł mnie pod dom Jennifer.
-Już wysiadaj ,Szybko.
-Poczekaj chwilę.-zmusiłam oczy aby zaczęły płakać ,lekko potargałam włosy.
-Co ty robisz?!
-Nabiorę ją.
Wysiadłam z auta i zaczęłam głośniej szlochać.
Wbiegłam do domu.Jennifer szybko do mnie podeszła
-Co się stało?
-Mówiłam ,że nie warto !Mówiłam, że mu się znudziłam!
-Jak to?-miała minę typu ,,To nie możliwe ,dlaczego!?"
-Nie kocha mnie ,gdy go zobaczyłam całował się jeszcze z inną dziewczyną !Wracam do Polski !
-Skopie mu tyłek ,nie będzie pomiatał uczuciami takich słodkich niewinnych dziewczyn jak ty!
Roześmiałam się ,wręcz turlałam się po podłodze ze śmiechu
-Żartowałam ,Ha Ha Ha Gdybyś widziała swoją minę Ha Ha Ha 
-Oż ty!-zaczęła mnie gilgotać przez co zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać.
-Przestań ....Przestań ....Mam jeszcze 2 minuty ....Przestań -wydusiłam przez śmiech .
-Jesteś okropna .-zostawiła mnie w spokoju ,ale ja nadal się śmiałam
-Czeka na mnie w aucie.Pójdę się przebrać w moje ubrania i idę do niego.
-On już idzie do cb.-wskazała mi przez okno idącego do drzwi Harrego
-Czekaj.-rzuciłam się na podłogę i udałam omdlenie .-Otwórz.
Jennifer zachichotała i otworzyła z krzykiem
-O Matko ona zemdlała !Pomóż mi!-zaczęła krzyczeć .Harry natychmiast znalazł się przy mnie .
Ukucnął obok mnie i mnie pocałował .Ledwo się powstrzymałam przed odwzajemnieniem pocałunku.
Leżałam z zamkniętymi oczami i udawałam omdlenie.
-Nie udaje.-stwierdził odsuwając się ode mnie
-Skąd wiesz ,może lepiej ,aby udawała.
-Ale nie udaje.
-Skąd wiesz?
-Pocałowałem ją ,ona tego nie zrobiła.-stwierdził i już zaczął wybierać numer pogotowia , ale wytrąciłam mu telefon z ręki.
-Chodź tu głuptasie.-przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam .
Jennifer śmiała się na kanapie ,a ja na podłodze  .Harry leżał nade mną
-Nigdy więcej tego nie rób.
-Ha Ha Ha Ha Ha Ha -śmiałam się razem z Jennifer .
Harry podniósł mnie jednym zwinnym ruchem ,a ja pisnęłam .
-Idziemy.-powiedział przerzucając mnie ,sobie przez ramię.
-Muszę zmienić cichy te nie są moje.
-Nie ,te są twoje ślicznie w nich wyglądasz .
-Sugerujesz ,że moja dziewczyna w czymś innym by nie wyglądała ślicznie -Harry uniósł znacząco brwi
-Nie , Jen nie mogę ich wziąć.
-Kupiłam ej dla cb. na mnie będą za małe.
-Na pewno?
 -Tak ,ale swoje też zabierz.
-Jasne ,dzięki.-cmoknęłam ją w policzek i pobiegłam po moje rzeczy.
Gdy wróciłam Harry rozmawiał z Jen
- Serio masz 20 lat?
-No tak już Ci mówiłam.
-Wyglądasz na młodszą ,ale zrobisz to?
-Tak zrobię ,może mi się poszczęści.-uśmiechnął się
-Powinnam o czymś wiedzieć?-zapytałam
-Potem Ci powiem.
Objęłam go w pasie ,przez co poczułam te rany po cięciach...
Zabrałam ręce ,już miałam coś powiedzieć ,ale Harry mnie uprzedził
-Potem...
Objęłam go z powrotem ,tak jakby tych ran po cięciach było więcej....
Wydaje mi się...
-Harry kiedy mam To zrobić-dała nacisk na to.
-O co chodzi?
-Jutro o 14 ,Ola powiem Ci w domu.
-Noooooooo dobra.
-Możecie iść.
-Czekaj ,będziemy w kontakcie?
-No jasne twój chłopak to Harry Styles .-zażartowała i mnie objęła .Szepnęła mi do ucha
-Twój chlopak krwawi.
-CO?!-odwróciłam się szybko ,ale zobaczyłam tylko rozbawionego Harrego .Nic mu nie było.
-Jesteśmy kwita -wydusił przez śmiech  , a ja go zabawnie uderzyłam.Zaczął skręcać się jakbym zadała mu wielki ból .
-Au Au Au złamałaś mi żebro-krzyczał -Au Au Au
Zaśmiałam się sarkastycznie i odwróciłam głowę do Jen 
-Spotkamy się jutro.
-Jutro jak przypuszczam masz cały dzień zajęty.
-Jak to?
-Ja ....-Harry wyszczerzył się
-Może pojutrze?
-Okay o 14?
-W kawiarni.-przytuliłyśmy się ostatni raz ,a potem poszłam z Harrym do auta.
Wsiedliśmy a on przyciągnął mnie do siebie tak ,że siedziałam na jego kolanach.Prowadził całując mnie.
-Nie popisuj się ,nie chcę umierać.-powiedziałam ,ale on tylko się zaśmiał i znów mnie pocałował.
-Jakie zrobimy im wejście? Może kolejne omdlenie?
Znów zaczął mnie całować , najpierw delikatnie ,a potem dziko i namiętnie .Dojechaliśmy do ich domu,ale Harry pojechał dalej.
-Ej ...Przejechałeś.
-Kogo?
-Nie , dom minąłeś głuptasie.
-Jedziemy do hotelu.
-Ale...-zaczęłam ,ale uciszył mnie pocałunkiem.Takim jak wcześniej namiętnym ,ale i delikatnym .-No dobrze....-mruknęłam .
Dojechaliśmy do jakiegoś hotelu i wysiedliśmy.
-Wskakuj.-pochylił się ,a ja wskoczyłam mu na plecy.Pobiegł do recepcji kręcąc kółka .Recepcjonistka się śmiała .
-Proszę-podała Haremu klucz
-Dzięki-puścił do niej oczko -Ichaaa
Zarżał jak koń  i ze mną na plecach pobiegł do pokoju. Śmiałam się ,i wszyscy ,którzy obok nas przeszli też ,kilka osób mruknęło coś w stylu
-Szaleni...
Dotarliśmy do pokoju .Harry jednym zwinnym ruchem zdjął mnie ze swoich pleców ,otworzył drzwi ,a potem znów mnie podniósł i delikatnie położył na łóżku.Ułożył się obok mnie i zapytał
-Jesteś zła?
-A wyglądam jakbym była?-odwróciłam się w jego stronę i go pocałowałam.
-Pójdę przygotować kąpiel - chciałam pójść do łazienki ,ale złapał mnie za rękę.
-Nie.
-Dlacz...-przerwałam .Przypomniałam sobie o ranach ,które wyczułam gdy się do niego przytuliła i wrażenie ,że było ich więcej .-Zaraz-zaczęłam rozpinać mu koszulę , ale złapał moje dłonie i przyciągnął do swoich ust ,pocałował je ,ale się wyrwałam i kilkoma szybkimi ruchami rozpięłam jego koszulę.
Nie myliłam się ran było więcej .
-Dlaczego to zrobiłeś?
-Ola...
-Dlaczego?-zaczęłam płakać ,w myślach przeklinałam moją słabą psychikę.Osunęłam się na podłogę
-Dlaczego tak usilnie pragniesz śmierci?!
-Ola ....To nie tak....
-A jak?! Jak inaczej ?!
-To nie tak....
-Harry czy to do Ciebie nie dociera?! Pociąłeś się! Mogłeś już nie żyć!
-To nie tak....
-Przestań to powtarzać i mi wytłumacz jak mogli być inaczej!
-Ola zdradziłem cię...-po moich policzkach spłynęło więcej łez-Zraniłem ,zadałem ból .Byłem tego świadomy  tego,że możesz mi nie wybaczyć.Chciałem poczuć to samo ,taki sam ból ,zemścić się na sobie za to co zrobiłem...Wiedziałem ,ze ty nawet gdybyś chciała nie potrafiłabyś mnie zranić ...Więc sam to zrobiłem....-spuścił oczy
-Byłeś z tym u lekarza?
-Nie...
-Dlaczego?
-Nie chciałem żeby ktoś mi pomógł.-po moich policzkach znów spłynęły łzy.
-Harry mnie objął ,dał mi to czego tak bardzo potrzebowałam przez te dni .W jego ramionach czułam się bezpieczna , wyjątkowa.
-Przepraszam...-szepnął i pocałował mnie w głowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz