niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 25


Oczami Nialla

Liam wpadł do pokoju drąc się

-Ruth! Ruth! Ruth!


...Ciągnąc za sobą człowieka w okularach w podeszłym wieku.
-Lekarz znalazł czas żeby cię zbadać.
-Dobrze.-wstała i podeszła do lekarza.
-Ile masz lat młoda damo?
-20.
-Dobrze ,zrobiłaś test ciążowy?
-Tak.
-Zbadam cię ,odsłoń brzuch.
Ruth zdjęła bluzkę,lekarz zaczął ,,macać" jej brzuch .
-Gdzie kupiłaś test?
-W super markecie .-spuściła oczy ,a doktor weschnął ,wyciągnął stetoskop i przyłożył do jej brzucha.Po minucie go schował.
-Testy z super marketu czasem kłamią,nic nie wyczuwam ,nic nie słyszę.  Zrób testerem lekarskim.-podał jej coś w folijce .
-Dobrze.-wyszła do łazienki.Po 3 minutach wróciła i podała test lekarzowi.
-Hmmmm...Tak jak sądziłem nie jesteś w ciąży ,następnym razem kup test w aptece .Przypisze Ci coś na zatrucie.
Ruth się uśmiechnęła i wskoczyła mi na ręce ,okręciłem ją w okuł mojej osi i ją pocałowałem.Lekarz znacząco
zakaszlał i podał mi karteczkę mówiąc
-Raz dziennie ,powinno zadziałać w ciągu trzech dni.
-Niall słyszałeś!? Nie jestem w ciąży!-wręcz pisnęła ze szczęścia i znów mnie pocałowała
-Chyba będziemy pierwszą parą w Wielkiej Brytanii ,która się z takiej wiadomości cieszy.-zażartowałem
Ruth mnie pocałowała .Wziąłem ją na ręce i okręciłem w okół.
-Kocham Cię.-szepnąłem jej do ucha ,podczas gdy Liam zaczął się wydzierać
-WSZYSCY DO KUCHNI !!!
Postawiłem Ruth na podłodze .Jest taka śliczna ....Kocham ją ....
-Ja Ciebie też -powiedziała i pocałowała mnie jeszcze raz.-Chodźmy już.
Weszliśmy do kuchni gdzie wszyscy już byli .Wzdychając ,,Co znowu?!" i różne takie pojękiwania.
-Ze względu ,że niestety jestem tu najstarszy .
-No.
-Muszę wam to dać -każdej z par podał folie ,w której jak przypuszczam była antykoncepcja .Zdusiłem śmiech , ale mi się nie udało
-Ty się nie śmiej ,bo i tak masz przechlapane -pogroził mi Liam ,co jeszcze bardziej mnie rozśmieszyło .
-Świetnie możemy już iść? Przecież Ruth nie jest w ciąży.-westchnął Zayn
-Na szczęście , wiecie jak tego używać?-zapytał z nadzieją w głosie .Teraz to już wszyscy razem ze mną się śmieli,zaczęliśmy się rozchodzić -Ej ...gdzie ?!-zapytał z wyrzutem Liam
-Mamy tego słuchać?-wykrztusił ze śmiechem Zayn
-Otóż to ,ale potem.
Przyciągnąłem Ruth do siebie
-Łapy precz od mojej siostry .Jedziesz ze mną.-pociągnął ją za rękę ,odciągając od Nialla- Dziś będę ej robił wykładziki .-wyszczerzył się
-Liam ...Daj spokój...-zaczęła błagalnym tonem
-Nie ma mowy ,już do auta .A jutro zajmę się tobą -spojrzał na mnie groźnie .
-Mogę się przebrać.?-zapytała Ruth ,która cały czas miała na sobie sprany dres
-Wytrzymasz idziemy.
-Liam...
-Już.!-nakazał otwierając drzwi z grymasem na twarzy wyszła .

Oczami Diany
Louis może pójdziemy do kina?-zapytałam
-Tak!-odpowiedział za niego Niall -Miałem iść z Ruth ,ale teraz widzicie nie da rady .Macie ,bawcie się dobrze.
-Na pewno?
-Tak ,no idźcie już ,bo nie zdążycie.
-Przebiorę się tylko Okay?-zapytałam i nie czekając na odpowiedź ,poszłam do mojego pokoju.
Założyłam TO a włosy rozpuściłam ,po czym zbiegłam na dół
-Pójdziemy piechotą?
-Dobrze.

 Szłam z Louisem przez miasto .Gdy nagle dopadły nas ,a raczej jego fanki.  Proszące o autograf ,Lou podpisał kilka kartek i powiedział
-Reszta później ,spieszymy się do kina.-wyminął je ciągnąc mnie za sobą. Słyszałam jak fanki krzyczą coś w stylu
,,Przez nią nie masz czasu dla fanek!" ,,Zmieniła Cię na gorsze!"
Kilka łez spłynęło po moich policzkach
-Nie płacz , zawsze tak się zachowują .
Objął mnie i doszliśmy do kina  .Spóźniliśmy się na film ,ale tylko trochę.


2 godziny później wyszliśmy z kina i wróciliśmy do domu.

Rozdział 24


Niektórzy na imprezie wypili tak dużo ,że do tej pory mają kaca ,w tym mój Harry :| .Koło 12 wszyscy już byli na nogach ,a raczej na kanapie więc razem z dziewczynami poszłam do kuchni zrobić śniadanie.Z kanapkami udałyśmy się do salonu ,Ruth ledwo zdążyła postawić talerz na stół ,a wybiegła do łazienki .Od dwóch dni wymiotowała i miewała bóle brzucha .Szkoda mi jej było.
-Musiała się czymś zatruć.-stwierdził smutno Niall
-Zadzwonię po lekarza.-powiedział Liam wychodząc do holu.
Po chwili wrócił mówiąc ,a raczej wzdychając
-Tera ie przyjedzie ,ale jak znajdzie czas to od razu będzie.
-Mamy czas na podręczenie Horanka...-Powiedział z szatańskim uśmieszkiem Zayn
-Powinieneś nam powiedzieć dlaczego się pok...
-Myślę ,że to teraz najmniejszy problem -przerwała mu Ruth wychodząca z łazienki -Jestem w ciąży...
-CO???!!!-wydarł się Liam ,tak głośno ,że chyba całe miasto to słyszało .Ruth się skuliła-W ciąży!? Z kim?!
Był mocno wkurzony ,zauważyłam ,że Ruth płakała
-Nie wiem , nie pamiętam .
-Zawarowałaś!? Z kim masz dziecko?!-darł się ,Niall podszedł do ruth i ją objął
-Nie krzycz na nią...- jeszcze chwilę Ruth była w jego objęciach ,ale po chwili się od niej odsunął
-Ona nie wie z kim ma dziecko!- jeszcze chwilę Ruth była w objęciach Nialla,ale po chwili się od niej odsunął , opadł na kanapę i załamanym głosem powiedział
-Ze mną...-opadł na kanapę
-Słucham?!-wykrztusił Zayn .Wszyscy byli w szoku razem z Ruth i Niallem ,który twierdził ,że jest ojcem.
-Ruth , na imprezie , naprawdę nic nie pamiętasz?-zapytał zasmucony Niall i złapał się za głowę gdy Ruth pokręciła głową i powiedziała
-Usunę.
-NIE!-wykrzyknął Niall zrywając się z sofy
-Muszę .Mam 20 lat ,a ty... -przerwała -Nie będę Ci rujnować kariery...-spuściła oczy
-Ruth masz o mnie ,aż takie złe zdanie ,aby sądzić ,że wolę karierę od Ciebie?
-Niall jesteś młody ,ja też .Nie urodzę teGo dziecka.
-Co masz na myśli?
-To co słyszysz .Nie dam rady urodzić tego dziecka!Przypominając Ci ,że mam dopiero 20 lat!
-Chcesz zabić to dziecko , ten bezbronny płód?-zapytał ,a Ruth w płaczu rzuciła mu się w ramiona.Niall pocałował ją w czubek głowy i odgonił nas gestem więc wyszliśmy z pokoju.

Oczami Nialla
Będę ojcem ,...albo i nie .To zależy ,nie od tego czy usunie ,czy nie . Zależy od tego czy płód jest dla niej szkodliwy ,czy nie.Jeśli nie to już ja się postaram ,żeby je urodziła .Jutro zbada ją lekarz .
-Nie płacz-usiadłem na łóżku i posadziłem ją na moich kolanach.Płakała wtulona w mój tors.Byłem MEGA szczęśliwy ,że znów jesteśmy razem ,ale byłem też zmartwiony tym co może się stać .Nie ważne ,liczy się to ,że znów należymy do siebie.Kocham ją nigdy nie przestanę...
-Ja ciebie też.-powiedziała jakby czytała w moich myślach i mnie pocałowała. Rozkoszowałem się chwilą ,ale ona brutalnie to przerwała i jeszcze bardziej zmartwionym głosem zapytała
-Niall ,a jeśli będę musiała je usunąć , jeśli będę musiała je zabić?-wtuliła się we mnie mocniej ,jakby szukała ochrony.Wszystko prze ze mnie to ja powiedziałem ,,...Chcesz je zabić? To bezbronne dziecko?
-Nie myśl o tym kochanie.
Do pokoju wbiegł Liam drąc się
-Ruth! Ruth! Ruth!
{...}

Rozdział 23


 Oczami Ruth
Obudziłam się w czyimś łóżku ,zaraz to łóżko Nialla! Czułam czujś gorący oddech na moim karku i dłoń głaszczącą moje włosy.Delikatnie się przekręciłam by zobaczyć kto to. Niall.
-Przepraszam.-powiedział zmieszany i szybko wstał .Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć on wyszedł.
,,...Zrozumiem jeśli nie będziesz chciała ,ale ja Cię nadal kocham..."
Chcę!  Niczego bardziej nie pragnę! Chcę znów poczuć jego gorące wargi na moim ciele ,znów do niego należeć.. Schowałam twarz w poduszce
Po 15 minutach zwlokłam sie z łóżka ,byłam w pogniecionej sukience .Szybko rozczesałam włosy i zeszłam na dół.
-Śpiąca królewno wiesz , która godzina?-zapytał mnie z uśmieszkiem Zayn. Po chwili w salonie zjawili się już wszyscy
-Która godzina?-zapytałam ziewając.
-12 .-odpowiedział ,ze sztuczną uprzejmością Liam. Przesunęłam go ręką.
-Zasłaniasz mi ten piękny widok ...-za nim stał Harry obejmujący Olę
-Idź się lepiej przebierz, bo jeśli mam być szczery to nikt z tobą nie wyjdzie jeśli będziesz w tej mokrej pogniecionej sukience.-spojrzałam na mój strój ,faktycznie mokra też była.
-Doooooobraaaaa.-powiedziałam przeciągając samogłoski.-Gdzie moje rzeczy?
-Są eee ....Ola gdzie są jej ubrania.
-U Nialla .
-Właśnie .-wyszczerzył się do mnie ,a ja poszłam na górę.


Oczami Jen
Może Liam zapomniał o moich urodzinach? Ale nie jest mi przykro...
No dobra jest ,ale nie wiem dlaczego przecież nigdy nie obchodziłam urodzin  , nie mogłam ...To przykre...
13 Czerwca zawsze był zwykłym dniem.Ktoś zapukał do drzwi ,powlokłam się tam żeby otworzyć.
-Jen! O 19 wyrywamy Cię na imprezę.
Ola ,Diana i ....Ruth?
-Jestem Ruth.-podała mi dłoń ,którą ujęłam
-Jen , Jennifer.
Dziewczyna mojego brata!-klasnęła w dłonie i mnie objęła-Miło mi.
-Mi też.
-Och skończyłyście ? Mamy 4 godziny!Tu mam sukienki.


Po 4 godzinach
Byłyśmy gotowe .Nasze sukienki

Ola
X

Diana
X

Ruth
X

Ja
X

-Gdzie właściwie mnie zabieracie?
-Na imprezę świętujemy przybycie Ruth-szybko odpowiedziała Diana.
Przez chwilę miałam nadzieję ,że pamiętały o moich urodzinach .Ale tylko głupi ma nadzieję...
-Okay jedźmy.
Poszłyśmy do auta Ruth i po 20 minutach byłyśmy pod wielkim klubem.Dziewczyny wepchnęły mnie do ciemnej sali
-Ejjj.-jęknęłam ,bo uciekły.
-Niespodzianka-nagle zapaliło się kilka czerwonych świec ,a Liam stał przede mną w garniturze i białej koszuli .W dłoni trzymał białe róże.Zarzuciłam mu ręce na szyje i go pocałowałam .
-Myślałam ,że zapomniałeś.
-Jak mógłbym zapomnieć...-objął mnie i szepnął -Będzie wielka impreza .-po czym zaprowadził mnie do wielkiej sali z dwoma barami i dużym parkietem .Wszyscy moi znajomi już tam byli ,kilka osób których nie znałam i kilka gwiazd (Miley Cyrus ,Taylor Swiit , Justin Bieber , Carly Rae Jaspen ,Cody Simpson , i kilka innych)
-Chodź poznasz wszystkich.-kilka łez szcześcia spłynęło po moich policzkach
-O Boże nie wiem co powiedzieć...Dziękuję?
-To w wystarczy.-Liam mnie objął i poprowadził do gwiazd.
Poznałam je wszystkie.

Oczami Ruth
Wszyscy wypiliśmy po kilka drinków (tak na poczatek),nie którzy siedzieli przy stolikach i rozmawiali ,nie którzy tańczyli .Potem na odwrót Ci co rozmawiali poszli tańczyć ,a Ci drudzy gadać. Wszyscy pili alkohol ,oprócz Diany i Oli więc one około 3 w nocy pojechały do domu.Wypiłam jeszcze kilka drinków rozmawiając ze wszystkimi .Znów poszłam na parkiet w między czasie trochę poflirtowałam z gwiazdami.Wypiłam jeszcze jednego drinka ,poczułam jak czyjeś dłonie ciągną mnie do jednego z pokoi . Ktoś mnie pocałował ...
I film mi się urwał...

Rozdział 22


 Nowe postacie
 Alex Smiith 19 lat


 Choreografka Niny i Oli nie na stałe ,ale na razie ona jak się będzie zmieniała to będę pisać.


Ruth Pena 20 Lat

Siostra Liama ,więcej chyba nie muszę pisać?
W opowiadaniu:
Była dziewczyna Nialla ,rozeszli się gdy chłopcy poszli do X Factora .Nikt nie wie dlaczego .Wszyscy twierdzą ,że są dla sb. stworzeni ...itd...



Oczami Niny
O Matko ,jestem cała obolała .Lekko odwróciłam głowę ,Zayn spał .Starałam się bezgłośnie wstać i wyjść . Udało się, wzięłam bieliznę i ubranie(--) .Szybko poszłam do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz ,ale po chwili znów je otworzyłam .Zerknęłam na zegarek 11.34 .Uffff muszę iść do Jen ? Nie prawie jej nie znam Oli? Nie wiem może do Diany? Albo chłopców ?Nie oni odpadają ,te dzieci miałyby mi pomóc .Ale czy ja potrzebuję pomocy? Dobra umówię się z dziewczynami ,wszystkimi .Wysłałam do wszystkich sms
,,Kawiarnia 14 ,przyjdź..."Po kilku ,minutach otrzymałam odpowiedzi
Diana - ,,Okay"
Jen -,,Dobra"
Ola - ,,Coś się stało?"
Oli odpowiedziałam ,,Przyjdź" i wyłączyłam telefon .Położyłam się na łóżko , a raczej na nie upadłam .Byłam tak wyczerpana ,jakbym całej nocy nie przespała. Hmmm może tak właśnie było? Co ja zrobiłam?!
Nie ,przecież tak naprawdę nic nie zrobiłam .Nie długo (w lipcu) będę miała 18 lat .Nic złego nie zrobiłam !
Będę sobie to wmawiać dopóki nie uwierzę....
Zasnęłam...


Obudziłam się 13.56 zerwałam się poprawiłam ubranie i fryzurę .Zbiegłam na dół .Zayna nie było.
-Hej gdzie Zayn?
-Nie wiem ,może ktoś z was mnie podwieźć do kawiarni ?-zapytałam
-Spoko chodź.-wstał Niall.
Zawiózł mnie na miejsce .
-Dziękuje.
-Mam tu zaczekać?
-Nie jedź .-weszłam do kawiarni.Odnalazłam wzrokiem dziewczyny ,już miałam do nich podejść ,ale się zatrzymałam i  zadałam sobie pytanie .Po co ja je tu ściągnęłam? Zastanawiałam się chwile ,ale znalazłam odpowiedź.
Bo uważałam je za przyjaciółki ,a z kimś musiałam o tym porozmawiać.Podeszłam do nich.
-Cześć.-przywitałam je
-Hej ,co się stało?-zapytały chórem 
-Tak naprawdę to nie wiem po co was tu zwołałam ,ale musiałam z kimś pogadać.
-Spoko ,gadaj co się stało?
-Nie jestem już dziewicą.-wydusiłam jednym tchem.Ola zakrztusiła się kawą ,a Diana ciastkiem.
-Co?!
-Kiedy ?
-Wczoraj....
-Jak?
-Diana!-powiedziała ze złością Jen- Jesteś ,aż taka tępa czy naprawdę nie rozumiesz?
-Sorki....Serio?
-Noooo tak....
-Wszystko jest w porządku ,nie zrobiłaś nic złego.
-Będę sobie to wmawiać ,aż w to uwierzę...
-Ale nie ma co wmawiać ,taka jest prawda .Zrobiłaś coś ,co jak sądzę było nieuniknione.
-Tak myślisz?
-Tak.
-Ale ja się dziwnie czuję...
-To przejdzie .Przeżywasz tak jakby szok .
-Nie widziałam dziś Zayna ,no znaczy jak się obudziłam to spał obok mnie...
-Ale ty uciekłaś -przerwała mi Ola
-Noo...
-To go znajdziesz i udasz jakbyś wcale nie uciekła.
-Tak?
-Na pewno ,ale najpierw pojedziemy do sklepu i Ci kupimy ładne ubranko.
-Okay .-uśmiechnęłam się .Pojechałyśmy do centrum i weszłyśmy do jednego z wielkich sklepów z ubraniami.
-O to jest idealne.-Ola wskazała takie spodnie
-I ta.-dodała Diana wrzucając coś do koszyka.

Po 2 godzinach w sklepach miałam już mnóstwo nowych ciuchów
 * *  * * * * *  * * * *  *  i namówiły mnie jeszcze na buty na obcasie .Ciągle mówiłam im ,że to za dużo ,ale te powtarzał
-Nie ,ślicznie w tym wyglądasz.-Albo coś w tym stylu .
Pojechałyśmy do domu Jen ,żeby mnie na szykować .Chociaż ciągle zastanawiałam się po co?
Ubrały mnie w to i rozczesały włosy zostawiając je rozpuszczone...
-Nie wiem  po co to wszystko.
-Jak to po co?!
-Musisz ładnie wyglądać-dodała Diana
-Ale po co?
-Phi...Musisz i tyle.
Gdy byłam już gotowa zawiozły mnie do domu chłopców
-Dam radę?
-Tak.
-Ale jak ja mu spojrzę w oczy?
-Tak jak zawsze.
-Nic się nie zmieniło-dodała Ola
-Nic?! Uprawiałam z nim sex!
-Wcześniej też to robiłaś , tylko teraz... hmmmm... Tak na poważnie.
-Ale ja się czuję ....taka....taka....
-Skrępowana?
-Tak.
-Przejdzie Ci ,a teraz chodźmy już .Pociągnęły mnie do domu.
-Gdzie Zayn?-zapytałam ,bo w salonie byli wszyscy ,oprócz niego.-Siedzi od rana w salonie ,zszedł ylko na chwilę na dół zabrał moje cukierki i nic nie mówiąc wrócił na górę.-powiedział z żalem Niall
-Co ty mu zrobiłaś? Przyszedł tu nie uczesany!
-Ja...?Ja....
-Nic nie zrobiła .Sio!-pogoniła mnie ręką  Ola.
-No już.-dodała Diana widząc ,że nie odchodzę.
Wzięłam głęboki oddech i poszłam an górę .Zapukałam do jego pokoju..
-Sio! -usłyszałam więc zapukałam raz jeszcze
-Mówiłem już spadajcie!-otworzył szarpnięciem drzwi ,a gdy mnie zobaczył zaczął się jąkać- Eeee...to ty...
-Tak to ja ,mogę?-stał przede mną ,prawie że nagi , bo miał tylko niedbale obwiązany ręcznik w biodrach.
-Tak wejdź.-zaprosił mnie gestem.
Usiadłam na łóżku, ukucnął na przeciwko mnie i położył dłonie na moich kolanach
-Przepraszam - szepnął
-Nie masz za co.-zatopiłam dłonie w jego włosach .
-Mam powinienem był zaczekać ,aż będziesz gotowa.
-Zayn byłam.-rzucił mi spojrzenie w stylu ,,Nie lituj się nade mną" -Naprawdę ,gdybym nie była to bym tego nie robiła.
-Dlaczego dziś rano uciekłaś? Zrobiłem Ci krzywdę ?Powiedz , proszę...
-Nie zrobiłeś mi krzywdy ,nie powinieneś tak myśleć .Rano musiałam gdzieś pójść i to wszystko ogarnąć ,ale teraz już wiem ,że to byłą jedna z tych najcudowniejszych nocy w moim życiu.
-Ilu już wie?
-Co wie?
-Że wczoraj pozbawiłem Cię najpiękniejszej i najważniejszej nocy w twoim życiu.
-Zayn nie ,! Przestań ,to byłą najcudowniejsza noc w moim życiu ,i choć najwyraźniej tego pragniesz to  nie zmienisz tego.-podniósł głowę ,która leżała na moich kolanach
-Nie chcę tego zmieniać ,ale myślałem....Kocham cię
-Ja Ciebie też.- szepnęłam i się do niego przybliżyłam .
Gdy już mieliśmy się pocałować ,ktoś zdołał być tak bezczelny i zapukał.
-Chcę z powrotem moje cukierki!-To był Niall
-Są za oknem!
-Wyrzuciłeś je za okno?!
-Tak.
-No wiesz!
Usłyszeliśmy jak zbiega ze schodów .
-Naprawdę je wyrzuciłeś?
-Tak ,obrzydliwe.-skrzywił się .Wyjrzałam z okno i spadłam z łóżka
-Zbiera je .

Oczami Oli
-Co robimy?
-Ja powinnam mieć dziś lekcje.
-Dziś 12?!-zapytał Liam
-No tak...-wzruszyłam ramionami.
-Muszę coś załatwić-wybiegł z domu
-O co mu chodziło?
-Nie wiem kotku ,ale najpierw masz próbę do następnego koncertu z Niną.
-To za miesiąc.
-Pół -pocałował mnie w głowę i dodał-Idź się przebrać.
Poszłam na górę i założyłam to , związałam włosy. Umyłam twarz i zęby  ,po czym zbiegłam na dół.Nina już tam czekała.
-Świetnie !Jedziemy już?
-Gdzie Zayn?
-Robi fryzurę.
-Och 18 cudowna pora.
-Zawiozę was.-zaoferował i nie czekając na odpowiedź poszedł do samochodu.
-Gdzie nas wieziesz?-zapytałam
-Do wieży moje drogie księżniczki -powiedział dostojnie ,ja zachichotałam.
-Na salę ,a gdzie kotku?-powiedział ,a ja go pocałowałam .Nasz złączone dłonie położył na jego nodze.
Dojechaliśmy do budynku z wielką salą taneczną.
-Przyjadę po was za godzinę.


Ćwiczyłyśmy przez więcej niż godzinę ,ale Harry tak jak powiedział przyjechał po jednej potem przez jakieś 40 minut patrzył jak tańczymy.
-Dobra możecie spadać pewnie już się zorientowaliście ,ze co tydzień macie nowego choreografa ,ale tym razem jeszcze przynajmniej kilka koncertów będziecie miały moje choreografie.Jak już mówiłam nazywam się Alex mam lata i ....hmmmm mam nadzieję ,że się polubimy.
-Okay Cześć-powiedziałyśmy chórem i wyszłyśmy.
-Macie -Harry rzucił do nas butelki z piciem ,a odebrał puste.
-Chodźcie jedziemy do Jen.
-Do Jen?
-Tak ,ale Jen jest u nas .
-Nie rozumiem.
-Ja też nie ,ale ona ogląda u nas Titanica ,albo coś ,a Liam ma nam przekazać jakiś genialny plan .
-Acha.-pojechaliśmy do domu Jen i weszliśmy do domu.
-Liam o co tobie znów chodzi?-zapytałam prosto po wejściu
-Jen ma jutro urodziny .
-Wiem przecież kupiłyśmy już prezenty.
-No ja też przecież ,ale sądzę ,że trzeba zrobić jakąś imprezę mówiła ,że nigdy nie świętowała swoich urodzin .
-Okay ,ale malutko czasu zostało.
-Ja już wszystko zorganizowałem ,wy ,mówiąc wy mam na myśli was dziewczyny macie dowieźć ją na miejsce o 19 .
-Dyskoteka ?-skrzywił się Harry
-Nie młody nie będzie żadnych wpadek tylko my i może choreografka .Ach i jeszcze moja siostrzyczka .
-Która?
-Ruth ,chyba ma wpaść .
-Tylko na imprezę czy zostaje?-zapytał Niall nagle odrywając się od swoich lodów.Liam się zaśmiał
-Nie wiem ,może zostanie
-Acha.
-Bracie twoja twarz krzyczy ,że chcesz aby została.-powiedział Harry
-Powiesz nam wreszcie o co poszło?-zapytał Zayn
-Nie , jedźmy do Jen ,bo pomyśli ,że o niej zapomnieliśmy.
-Nie zmieniaj tematu Horan.
-Diana ,a co ty taka cicha?-wtrąciłam się
-Nie wiem o co chodzi...
-Chodzi o to ,ze moja siostra dzisiaj przyjeżdża ,a Horan przed pójściem do X factor się z nią rozstał i nie chcę nam powiedzieć dlaczego.
-Aaaaa ja wiem dlaczego ,powinniście czytać więcej gazet.
-Cicho bądź-syknął Niall zakrywając jej usta ręką.
-Dobra ,dlaczego im nie powiesz?
-Żyję z nimi od ponad 4 lat, ty od kilku tygodni ,lepiej wiem co im mówić czego nie.
-Ale...
-Nie.
-No dobra..
-Diana mów!
-Nie pamiętam..-odpowiedziała wymijająco ,odwróciła się do Louisa-Mogę wyjść?
-Phi...Jeszcze pytasz jasne idź.
Odeszła idąc do drzwi pociągnęła za sobą ,za koszulkę Nialla .
-Ty idziesz ze mną.
-Ejjjj...
Wyszli...
-Ja mam lekcję.-wtrąciłam
-Chodź kujonie .-Harry mnie objął  i zaprowadził do auta .Dojechaliśmy w mniej niż 10 minut.
-Ejjj- powiedziałam ,bo drzwi były zablokowane.
-Tak?
-Otwórz!
-Ani mi się śni .-prychnął i całując mnie przyciągnął do siebie.
-Nauczyciel.-wydusiłam
-Za czeka.-powiedział wkładając ręce pod moją bluzkę.Znowu to samo ,znowu stracę przez jego zachcianki lekcję! Nie tym razem .Pomyślałam ,bo zauważyłam otwarty dach ,nie mam pojęcia jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć.Szybko się przez niego wydostałam .
-Potem .-powiedziałam i uciekłam do domu .
Udałam się do mojego pokoju .Szybko uczesałam włosy w tak zwanego kłosa i ubrałam się w TO. Naszykowałam książki  i zbiegłam na dół gdzie czekał już na mnie nauczyciel.
-Dzień dobry.
-Raczej dobry wieczór .-prychnął
-Tak , dobry wieczór chodźmy na górę.

***

O 21.24 nauczyciel wyszedł .Na sofie ,,siedzieli na baczność " wszyscy oprócz Zayna ,Niny ,Jen i Harego.
-Co tak siedzicie ? I gdzie reszta?
-Moja siostra zaraz przyjeżdża.
-Acha ,taka groźna ?
-Nie , ale skąd mam wiedzieć jak zareaguje na to ,że ,,Jej malutcy chłopcy" <sarkazm> moją dziewczyny.
-I to jakie.-Louis pocałował Dianę .
-No ,a gdzie reszta?
-Zayn z Niną pojechali gdzieś i wątpię ,aby zechcieli wrócić .Jen w domu ,bo przecież nie może jej tu być gdy będziemy planować dla niej imprezę ,a Harry na górze.
Pobiegłam do pokoju Harego i zapukałam.
-Czego?-weszłam i usiadłam mu na kolanach.
-Mam na Ciebie focha .-burknął ,a ja wstałam tak ,aby jak najbardziej wyeksponować moje piersi i pupę.
-To nie.-powiedziałam i seksownymi ruchami odeszłam ,Nim zdążyłam dojść do drzwi złapał mnie za rękę i powiedział
-No dobra wracaj.-zachichotałam i go pocałowałam.
Po 10 minutowej ,,obmacywance"  powiedziałam
-Wiesz ,że Ruth przyjeżdża ?
-Co?
-Siostra Liama.-westchnął .-Pójdę się przebrać.-dodałam
-Zostań ...
-Założę jakąś sukienkę.
-Nooooooooo ale....
-Potem.-szybko go pocałowałam i wyszłam .
Założyłam TO i spięłam włosy w koczka ,zbiegłam na dół.Na szczęście jeszcze jej nie było .Po chwili na dole pojawił się również Harry .
-Hmmm gdzie Louis i Diana?
-Wysłałem ich na górę ,żeby nie wyglądało jak w wojsku.
-O świetnie to my też idziemy.-pociągnął mnie do schodów ,ale go zatrzymałam
-Teraz wygląda jakby nikt na nią nie czekał .
-Jest Niall zostanie lepiej przyjęta niżby chciała-powiedział ,a Horan na niego warknął.
-No chodź...
-Nie...-pocałowałam go .Nie miałam pojęcia ile to czasu trwało ,bo nie zwracałam na nic uwagi .Przerwało nam znaczące kaszlnięcie.
-Ups...-odwróciłam się od Harego czułam ,że się rumienie ,stała tam Ruth.
-Eee cześć.-wyjąkałam
-Cześć-powiedziała radośnie podchodząc do mnie .Objęła mnie .SZOK.
-Ruth.-podała mi rękę
-Ola.-ujęłam jej dłoń
-Harry!-wykrzyknęła jeszcze bardziej radośnie i go objęła .Harry się skrzywił i zapytał
-Naćpałaś się?
-Cicho ,mój mały chłopczyk .-wytarmosiła go za policzki
-Czyli się naćpałaś.
-Tak myślę ,że wreszcie któraś cię zechciała.-okręciła mnie wokół mojej osi -Młodsza. Ile?
-2 Lata , nie dręcz jej ,bo ucieknie-powiedział Harry ,a ona się uśmiechnęła i podeszła do Liama ,również zaczęła tarmosić go za policzki
-A gdzie twoja ukochana
-Podręczysz  ją jutro .
-Ach tak! Urodziny!
Uścisnęła Liama , a potem uśmiech zszedł z jej twarzy ,a pojawił się smutek i ...Cierpienie? Chyba tak . Patrzyła na Nialla . Pojedyncza łza spłynęła jej po policzku ,ale szybko ją otarła i z wymuszonym uśmiechem zapytała
-Gdzie jest Louis?-Harry wskazał na górę ,a ona tam pobiegła .Niall rzucił się na sofę
-Jestem idiotą.
-Mówiłeś ,że nie wiesz jak zareaguje ,ale to...
-Wiem ,nie przejmuj się.
-Która godzina?-przerwał nam Louis , który właśnie zszedł na dół.
-Po 22.
-Gdzie jest Ruth ,miała przyjechać przed 22.
-No przecież poszła do was.
-Nie...-Louis pokręcił głową.Niall przepchnął się do schodów i po dwa schodki pobiegł na górę.

Oczami Ruth
Miałam iść do Louisa ,ale nie mogłam powstrzymać łez więc zamknęłam się w łazience i dałam upust łzom.Wyjęłam stare zdjęcia moje i Nialla .Jak ja za nim tęsknie ,za tymi czasami gdy byliśmy razem.
-Ruth otwórz.-usłyszałam jego cudowny głos .Spróbowałam powstrzymać łzy i powiedzieć nie ,ale wyszedł z tego tylko cichy jęk .-Proszę otwórz .Wiesz ,że jestem zdolny wyważyć te drzwi.
Zanim zdążyłam się oprzeć plecami o drzwi ,zamek był już wyrwany ,a Niall w środku.Zamknął drzwi i zastawił je szafeczką .Ukucnął przy mnie.
-Nie płacz.-spojrzał na nasze zdjęcia ,szybko schowałam je z powrotem do torebki -Przepraszam.
Powiedział to ,przeprosił mnie .4 Lata cierpiałam bez niego ,a on mnie przeprasza! Jakby to wystarczyło che by znów mnie kochał !By było jak dawniej.
-Nie chciałem tego...-objął mnie tak ,że musiałam wstać.Przytuliłam Go ,wtulając twarz w jego koszulkę .Był dla mnie jak powietrze bez niego nie mogłam żyć.Przez 3 lata cierpiałam ,byłam jak ,,nieżywa" wykonywałam codzienne czynności ,ale nic więcej nie śmiałam się , nie bawiłam .Bez niego nic nie miało sensu .Ale on już ułożył sobie życie...
Beze mnie...
Ja też powinnam ,ale co ja poradzę na ,to że go kocham ...Muszę to zmienić ,a on mi nie pomaga..Odsunął mnie trochę ,cały czas trzymałam jego koszulkę mokrą od moich łez.
-Ruth wiem ,że cię zraniłem .Żałuję. Zrozumiem jeśli nie będziesz chciała ,ale...-przerwał ,wziął głęboki wdech i dokończył-Ale ja Cie na dal kocham .
Puściłam jego koszulkę i znów upadłam na podłogę ,jeszcze bardziej płacząc.Schowałam twarz w dłoniach.
-Rozumiem-powiedział smutnym głosem Niall ,pocałował delikatnie czubek mojej głowy i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć wyszedł .
-Boże za co mnie tak nienawidzisz?-powiedziałam z żalem sama do siebie.

Oczami Diany
Hmmm czyżbym słyszała płacz? Chyba tak. Poszłam za odgłosem płaczu do łazienki.
O BOŻE!
-Nie rób tego ,odłóż to .-pod ścianą płakała Ruth z żyletką w ręce.Mój tata ,prawnik zawsze powtarzał ,,Spokojnie ,podejść , nie zabierać nic ,nie wykonywać gwałtownych ruchów..."
-Kim ty jesteś ,żeby mówić mi co mam robić?!
Tradycyjne zagranie...
-Jestem Diana , chcę Ci pomóc.
-Nie potrzebuję pomocy.
-Może nie ,ale nie rób tego będziesz żałować.
Rzuciła żyletkę na podłogę i rzuciła mi się w ramiona
-Dlaczego ja nic nie potrafię dobrze zrobić?Jestem idiotką.-płakała jeszcze głośniej
-Ciiiii... Nie płacz ,chodź jesteś zmęczona zaprowadzę Cię do pokoju-
-Po co?
-Chodź...-zaprowadziłam ją do pokoju Nialla-Śpij.
Położyła się na łóżko , a ja przykryłam ją kołdrą .Po czym zamknęłam drzwi i zeszłam na dół.
-Co z nimi?
-Ruth leży w łóżku.
-Skąd wiesz?-zapytał podejrzliwie Liam
-Bo ty nie byłeś skłonny zadbać o siostrę to ja to zrobiłam
-No tak faktycznie przepraszam.
-Tylko aj nie wiedziałam gdzie jest jej pokoju zaprowadziłam ją do Niala.
-Spoko ,wszyscy na górę .
-Ale...
-Ale już! Wszyscy spać.


Rozdział 21


Oczami Jennifer
Obudziłam się zupełnie naga u boku mojego Liama .Zastanawiałam się czy żadne z nas nie będzie poprzedniej nocy żałować .Ale było ...hmmmm cudownie? Bosko? Wszystko na raz Liam był dobry w te klocki i nie żałowałam ,że wróciłam tu z nim zamiast jechać do Francji.Odwróciłam się  Liam nie spał .Miał otwarte oczy i patrzył na moje nagie ciało.Chciałam się przykryć kołdrą ,ale gdy po nią sięgnęłam napotkałam tylko dłoń i biodro Liama.
-Mógłbyś przestać?-czułam ,że się rumienie
-Co?!
-Nie patrz się tak na mnie!
-Kiedy jesteś taka piękna.
-Przestań-zakryłam mu ręką oczy .
-Och nie rób tego.-pozbył się mojej dłoni.Wzięłam poduszkę ,która leżała w naszych nogach .Po chwili ją odrzuciłam ,no była ubrudzona białym obślizłym płynem.(Domyślcie się co to było :D) .
Liam się uśmiechnął , przyciągnął mnie do siebie i pocałował .Zatopiłam dłonie w jego włosach przyciągając go do siebie jeszcze bardziej.


Oczami Harrego
-Okay masz wszystkie swoje rzeczy?
-Po raz kolejny tak jedziemy już?
-Dobra chodź .-wsiedliśmy do mojego auta i wróciliśmy do domu.-Jesteś na mnie zła?
-Tak jestem.
-Ola ...-spróbowałem ją pocałować ,ale nie pozwoliła na to
-Prowadź .
-Ola daj już spokój .Kocham cię.-próbowałem ją przekonać ,ale nie cały czas była nieugięta .Hmmmm zaproszę ją na kolację?
-Noooo przepraszam....-nic-Nie widzisz jak się staram?
-To się staraj bardziej.-wyrzuciła te słowa z siebie ,po czym wysiadła z auta i poszła do domu. (Bo już byliśmy na podjeździe). Poszedłem za nią .Wszyscy siedzieli w salonie rozmawiając.
-Och wreszcie .Myśleliśmy ,że już nie przyjedziecie jest 21! Jak my się wszyscy cieszymy ,że się wreszcie zeszliście!-Ola usiadła obok mnie na kanapie ,ale nie pozwoliła się objąć ,ani nic ;(.
-No jak wam się układa?-zapytał Louis ,na jego kolanach siedziała Diana
-Dobrze , jak zawsze.-uśmiechnęła się Ola , ale ja dobrze wiedziałem ,że to jest wymuszony uśmiech
-Cudownie. -dodała ,a ja wstałem
-Nie .Ola dość .Jeżeli tak bardzo chcecie wiedzieć to w ogóle nam się nie układa!-w oku zakręciła mi się łza , kocham Ole ,ale nie mogę oszukiwać przyjaciół.Widziałem zmieszaną twarz Oli i zdziwienie całej reszty.Nie czekałem ,aż się ockną poszedłem na górę.Usiadłem na łóżku i schowałem twarz w dłoniach.
-Boże co ja mam robić?!-gadałem sam do siebie.
Ola weszła do mojego pokoju.
-Co ty wyprawiasz?!
-Ja ?!Nie mogę przed nimi kłamać , nie potrafię.
-Czyli według Ciebie nam się nie układa?
-Tak .Ola jak inaczej to nazwać nie pozwalasz mi nawet na objęcie Ciebie .Jedyne co robimy razem to karmimy ich kłamstwami ,ze wszystko jest w porządku!
-Harry ja ...nie wiedziałam...Myślałam ,że ty nie chcesz...
-Ja?! A co to miała oznaczać ,wtedy , w aucie?! To się staraj bardziej?!
-Ja....Przepraszam ...Chciałam być wiecznie na Ciebie zła....Przepraszam...
Pochyliła się lekko jakby się wahała ,ale w końcu mnie pocałowała .Przytrzymałem ją na dłużej ,po czym posadziłem ją na moich kolanach cały czas całując. Gdy już kompletnie brakowało nam tchu ,oderwaliśmy się od siebie na chwilę.
-Nawet nie wiesz jak bardzo mi tego brakowało...
-Ale na kolacje możesz mnie zabrać-uśmiechnęła się
-Ja to powiedziałem na głos?!
-Nie , jeden-zero dla mnie -znów się uśmiechnęła ,a ja ją uszczypnąłem w pupę .Pocałowała mnie.Zdjęła swoją bluzkę ,a ja zacząłem ściągać moją .Nagle zamarła i odskoczyła ode mnie.
-Co się stało?
-Nie zdejmuj bluzki...-sięgnęła po swoja ,ale ja byłem szybszy i pierwszy ją wziąłem.
-Ola , strasznie się za tobą stęskniłem .Dlaczego znów mnie odtrącasz?
-Nie odtrącam....Ja tylko...
-Tak?
-Bo ja się boję....-podniosła moją bluzkę tak ,abym zobaczył moje rany.-Boję się ,że zadam Ci ból, że Cię zranię...
-Teraz mnie ranisz , proszę pozwól byśmy znów mogli się do siebie zbliżyć.
-Ale...
-Proszę...
-Boję się....
-Nie rób tego znów...
-Harry ,ale ja tak bardzo się boję.
-Na Boga !-wręcz siłą ją do siebie przyciągnąłem i pocałowałem .Całowaliśmy się sługo i namiętnie.
-Jeśli coś Ci zrobię.....-wydusiła ,gdy zdołała na chwilę się ode mnie oderwać.
-Nie zrobisz....-znów ją do siebie przyciągnąłem i pocałowałem.Zdjęła moja koszulkę i swoją spódnicę.
Kocham ją...


Oczami Diany
Otrząsnęłam się jako pierwsza ,każdego po kolei lekko spoliczkowałam mówiąc:
-Dla otrzeźwienia.
-Dzięki kotku ,ale myślę ,że mogłaś nas poszczypać.-rzekł z grymasem Louis
-Co o tym myślicie?
-Nie wiem , może ktoś sprawdzi co z nimi?
-Nie!-zareagowała Nina
-Ale jeśli się kłócą?
-To ich pogodzimy ,ale jeśli właśnie się godzą to lepiej im nie przeszkadzać...
-Tak myślisz?
-Tak.
-Ale ja nie wiem co ze sobą zrobić.
-Ja wiem.-Louis wstał i przyciągnął mnie do siebie.
-A jeśli coś się stanie.
-Nic się nie stanie ,chodź ...-Pocałował mnie.Poszłam z nim do pokoju. Weszłam do łazienki z zamiarem dłuuugiej kąpieli.Zdjęłam ubranie ,poczułam czyjeś dłonie na mojej talii .Podniosłam głowę ,aby zobaczyć w lustrze kto to.
-Louis...-kto inny?
-Tak to ja...-zaczął całować moje ramiona i szyję .Mój oddech przyspieszył .Złapałam jego dłonie i odsunęłam od mojego ciała
-Jestem zmęczona.
-Kochanie...
-Chcę się zrelaksować i wziąć kąpiel .
-Wiesz , znam dużo lepsze sposoby na zrelaksowanie się...-moje nagie ciało sprawiło ,ze poczułam pewną rzecz pod jego spodniami.
-Nie mam siły.
-Trudno będę silny za nas dwoje.-odwróciłam się , po czym całą siła jaką posiadałam wypchnęłam go z łazienki.
-Ejjjjjjjj.-usłyszałam jego jęk ,ale zamknęłam drzwi an klucz i oparłam się o nie.
szłam do wanny już napełnionej gorącą wodą .Wzięłam laptopa i zalogowałam się na Facebook .Zaczęłam się śmiać.
-Louis chodź tu...-wydusiłam przez śmiech
-Dopiero co mnie wygoniłaś ,a po za tym zamknęłaś drzwi.
-Nie udawaj ,że nie masz drugiego klucza...
Usłyszałam kliknięcie klucza , a po chwili Louis był już w łazience.Podszedł do mnie i się pochylił
- Diana Kołecka ucieka ze szkoły do swojego chłopaka Louisa Tomlinsona -czułam jego gorący oddech na moim karku-Uciekłaś ze szkoły?-zapytał , a ja odwróciłam się lekko do niego .Był bez koszulki i miał rozpięte spodnie.
-Dobra, wygrałeś .-pocałowałam go ,po mimo że mnie całował to widziałam ten jego zadowolony z siebie uśmieszek.


Oczami Niny
-To co robimy?-zapytałam ,Zayn do mnie podszedł i obejmując mnie położył dłonie na moich pośladkach.
-Proponuje to co Diana i Louis.
-Tak?-mruknął twierdząco i mnie pocałował.Wziął mnie na ręce i pobiegł ze mną na górę .Położył mnie na łóżku.Zachichotałam.Rzucił się na mnie , jak dzikie zwierzę zębami rozerwał moją bluzkę i całował mój brzuch i ramiona .Zaczęłam ściągać jego bluzę , a gdy już się z nią uporałam przewróciłam go na plecy i wykorzystując chwilę jego zaskoczenia wstałam z łóżka i wykonałam dla niego mały taniec erotyczny.A niech tam najwyżej umrze z podniecenia.Weszłam szybko do łazienki ,bo przypomniałam sobie o nowej koronkowej bieliźnie .Moją bawełnianą bieliznę zmieniłam na koronkowy biustonosz i stringi.Rozpuściłam włosy , po czym wróciłam do Zayna.Nie było go .Rozejrzałam się po pokoju. Nic. Poczułam chłodne dłonie na moich ramionach.
-Bu.-powiedział ,a ja się do niego odwróciłam.
-Myślałam ,że uciekłeś -powiedziałam ,a on prychnął .Bawił się ramiączkiem od mojego biustonosza.
-Szkoda takiej pięknej bielizny ...Ale trudno-rozpiął mój biustonosz i pocałował mnie dziko i namiętnie. Zatopiłam palce w jego jak zawsze idealnej fryzurze .Zdjął mój biustonosz i rzucił go na podłogę .Moje dłonie powędrowały ku jego biodrom ,rozpięłam jego spodnie i zsunęłam je na podłogę.Całując całe moje ciało Zayn zdjął moje stringi ,a ja jego bokserki.Usiadł na łóżku , a ja na jego kolanach .Całowaliśmy się do utraty tchu/Wiedziałam czego chciał i teraz byłam skłonna mu to dać .Moje dłonie ślizgały się po jego barkach ,przesunęłam je w dół po przez biodra wzdłuż ud. Zayn podniósł się odrobinę ,by podciągnąć moje kolana .Kiedy już znalazł do mnie drogę , poczułam ,że moje ciało jest gotowe by go przyjąć.
W następnej sekundzie doznałam wrażenia , że skonam z bólu .Ugryzłam go w ramię ,by zdławić krzyk cisnący się mi na usta. W chwili przerażenia chciałam się cofnąć ,ale było już za późno .Mogłam jedynie zacisnąć mocno powieki i pozwolić mu brać to co chciał. Delikatnie dotknął dłonią mojego policzka .W tym geście kryła się rozpacz mężczyzny zadającego ból .Otworzyłam oczy i zmusiłam się do uśmiechu ,by pokazać mu ,że rozumiem i się na to godzę. Na moje szczęście ,mój pierwszy raz trwał bardzo krótko .Widziałam jak twarz mu się zmienia ,jak pojawia się na niej wyraz błogiej rozkoszy i nagle ból zelżał nie był już taki przeszywający .Ogarnęła mnie fala gorąca .

Rozdział 20


Oczami Harrego
-Ola wstawaj!
-Nie chcę .Po wczorajszym ganianiu Cię po całym domu tylko po to aby podać Ci antybiotyki nie mam w ogóle siły...
-Kochanie wstawaj-pocałowałem ją a ona mruknęła przecząco.
-Dziś nie będę uciekać...
-Acha .Uważaj ,bo Ci uwierzę .
-Jen tak jak jej kazałem udawała ,że pomyliła Liama z chłopakiem z netu .
-Tylko po to mnie budzisz?!
-Nie zadzwoniła i powiedziała ,że wszystko spieprzyła.
DRYN DRYN DRYN
                      -Halo?-odebrałem-Co znów Liam?
                      -Jak zwykle wszystko spieprzyłem..
                      -Ale co dokładnie?
                      -Przyjedź do domu...
                      -Okay zaraz u cb. będę.
-Liam?
-A kto  inny?! Również inteligentnie twierdz ,że wszystko spieprzył...
-Słyszałam ,mogę się teraz wyspać?
-A załatwisz Jen?
-Tak ,ale nie teraz.
-Jesteś Kochana.
-Wiem-pocałowała mnie a ja pojechałem pod nasz dom.
Poszedłem do jego pokoju i zapukałem. Od razu  wszedłem.
-No wujku mów co doprowadziło Cię do takiego stanu?-rzuciłem mu paczkę chusteczek.
-Siadaj .Wczoraj gdy poszedłem do kawiarni ...[opowiedział mi wszystko co już wiedziałem]
-No...
-I wtedy usłyszałem jak mówi do telefonu ,ze zdążyła się we mnie zakochać..
-Wnioskuje ,że ty w niej też?
-Tak, ja siedziałem za nią więc jak to usłyszałem to podniosłem się i dotykając jej ramienia zapytałem czy naprawdę....
-A ona?
-Uciekła....
-...
-Młody dlaczego aj nie potrafię nic dobrze zrobić?!
-Naprawisz to...-poklepałem go po ramieniu.

Oczami Oli
Około 12 tak jak obiecałam Harremu poszłam do Jen.Zapukałam
-Nie ma mnie...-usłyszałam jej załamany głos.Płakała.Weszłam do jej domu .
Siedziała na kanapie z twarzą schowaną w dłoniach .
-Jennifer co się stało?
-Nie ważne wracam do Francji.
-CO?!
-Lot mam o 20.36.
-Odbiło Ci?! Mówiłaś ,że się w nim zakochałaś!
-Właśnie muszę się pozbyć tego uczucia...
-Nie...
-Ola ,ty nic nie rozumiesz .Ja i on to dwa różne światy.To się nie uda...
-Ja też tak myślałam ,że ja i Harry to dwa różne światy ,że to się nie uda...Bla ,bla , bla ...Co z tego? Nie liczą się wasze światy tylko wy ,ty i on.
-Za późno .Mam już bilet walizki spakowałam.
-Bilet możesz oddać ,a walizki rozpakować.
-To minie ,a ja nie chcę potem cierpieć...
-To minie? Minie za dwa , trzy ,cztery albo więcej miesięcy ,sama mi to mówiłaś.
-Ale ja nie wiem co mam robić! Co mam zrobić?!
-Nie mogę decydować za Cb. Nie mogę za Cb. żyć Ja już Ci powiedziałam co o tym sądzę ,ale to twoje życie i ty podejmujesz decyzje .Myślę ,że podejmiesz właściwą.Ja muszę już iść cześć-wyszłam , nie byłam pewna czy nie powinnam jej pomóc .Czy nie powinnam tam wrócić i powiedzieć jej co ma robić.
Nie.
Niech załatwi to sama ,a ja jadę do Diany muszę jej wszystko wyjaśnić.

Oczami Jen.
Ma rację to moje życie ,to ja nim żyje.To moja decyzja , a ja już zdecydowałam.Poszłam na górę po mój telefon .
15.32   
O 20  muszę być na lotnisku .Może pójdę na spacer?Nie. Obejrzę coś w TV .Włączyłam jakiś kanał ,na którym leciał jakiś durny serial .I tak obejrzę ,wzięłam lody z zamrażarki i siedząc na kanapie jadłam lekko słonawe od moich łez lody śmietankowe .



Oczami Oli.
Najpierw do niej zadzwonię.
-Halo? Ola dlaczego nie dawałaś znaku życia ?!Wiesz jak się denerwowałam?!Masz szlaban do końca życia!
-Uspokój się ,bo ci ciśnienie skoczy ,jestem przed waszym domem.
Usłyszałam jak stęka do Louisa
-No przestań , potem.Ola jest pod drzwiami...
-To niech wejdzie...-wymruczał
-Ech...PUSZCZAJ!-wydarła się i zbiegła otworzyć mi drzwi.
-Ola!-rzuciła się na mnie.
-Nie powinnaś opuszczać szkoły.
-Ty jakoś opuszczasz.
-Wiesz ja mam same 6 a ty nie.-wyszczerzyłam się , a ona pokazała mi język
-Ale masz racje ty jak opuścisz koniec drugiego półrocza to się nic nie stanie...
-Okay gdzie Liam?
-Siedzi w pokoju chyba z Harrym...
-Dobra dzięki.-pobiegłam do pokoju obliczyłam 4 drzwi po prawej (tak jak mi mówili wcześniej) Zapukałam.
-Nie ma mnie.
-Liam to ja.
-Dooooooobra wejdź...
Weszłam do pokoju i powiedziałam
-Liam masz szanse ,ale nie będziesz miał dużo czasu .Jen zamierza jechać do Francji o 20.36 ma lot .O 20 pewnie już tam będzie.
-Która jest godzina?
-56 Po 15.
-Jadę po jakieś kwiatki a potem na lotnisko.
-Ale o 20 musisz tam być.
-Mam 4 godziny to kupie jakieś nowe ładne cichy.-przewróciłam oczami ,Liam wyszedł ,a ja rzuciłam Harremu groźne spojrzenie.
-Brałeś leki?!-posłał mi uśmiech -Ech... już do pokoju.-nakazałam
Niechętnie wszedł ze mną do pokoju.

Oczami Jen.
4 godziny później na lotnisku.
Włożyłam 2 walizki do samolotu ,a gdy już chcialam wchodzić po schodkach  zatrzymała mnie dłoń Liama.
-Zaczekaj proszę ,dlaczego nie chcesz mi dać szansy.
-Bo ja i ty nigdy nie powinniśmy się spotkać będą z tego tylko kłopoty.
-Nie będą!
-Ale ja nie chcę ...Ja się tego boje  ...-wyjęłam dłoń z jego dłoni .
-Tak nie może być ...Nie może...
-Liam tak musi być .Żegnaj.-pocałowałam go i odeszłam do samolotu .
Nie wiem czy za mną pobiegł ,bo nikt mnie nie zatrzymywał .
Za wcześnie .Jego dłoń mnie złapała
-Nie musi tak być...
-A jak inaczej?!
-Normalnie ,Co dziwnego jest w tym , że dwoje ludzi się kocha i chce ze sobą spędzać czas?
-Nie możesz mnie kochać , ja cb. też nie.
Złapał mnie za brodę ,tak że musiałam patrzeć mu w oczy .Zatopiłam wzrok w jego czekoladowych oczach ,miałam wrażenie ,że mam kolana z waty.
-To powiedz , powiedz patrząc mi w oczy ,że mnie nie kochasz.
Po policzkach spłynęły mi łzy.
- Powiedz to .Powiedz , że się we mnie nie zakochałaś.
Przełknęłam ślinę ,nie mogłam tego powiedzieć. Nie mogłam skłamać.
-Widzisz nie umiesz tego powiedzieć.Daj nam szansę.
Nie powinnam ...
-Dlaczego nie?-dopiero teraz zdałam sobie sprawę ,że powiedziałam to na głos .
Nie mogłam zaprzeczyć byliśmy dla siebie stworzeni.
Pomyślałam i go pocałowałam.
Był to długi ,ale i namiętny pocałunek .Jak dla mnie to mógł trwać wiecznie.Oderwaliśmy się od siebie ,aby zaczerpnąć powietrza .Po czym znów przyciągnęłam go do siebie  .Nasze języki się splotły .Przylgnęłam do niego każdą częścią ciała .Nie chciałam go puszczać .Nigdy.
Nagle się ode mnie oderwał.
-Pojedźmy do hotelu.
-Dobrze ,ale muszę zabrać moje walizki.
Pstryknął ,a jakiś mężczyzna wziął moje walizki i włożył do volvo Liama .
-Kto to?
-Nie wiem...Zapłaciłem mu żeby udawał mojego szofera.
Uśmiechnęłam się.
-Chodź francuska piękności...-zastanawiałam się czy już zawsze będzie tak do mnie mówił
-Zaczekaj ja mam bilet.-udałam się w stronę kobiety która wręcz błagała o bilet do Francji .
-Przeprasza, mogę pani oddać bilet ja rezygnuje..
-Och dziękuje Ci dziecko !-zarzuciła mi ręce na ramiona i podała 20 funtów .Ja wróciłam do mojego chłopaka ,bo chyba mogę go tak nazywać.
-Sprzedałaś jej bilet?
-Tak -pomachałam mu przed nosem kasą i włożyłam do jego kieszeni.
-Jedziemy?-kiwnęłam głową ,a Liam mnie objął i poprowadził do auta.


Oczami Liama
Całowała cudownie.Dokładnie tak jak sobie wyobrażałem , a nawet lepiej...
Nasz splecione dłonie położyłem na jej nodze .
-Zdaję się ,ze nadal mało o tobie wiem...
-Jestem z Francji.-powiedziała , a ja prychnąłem.
-Gdy miałam 6lat zaczęłam ćwiczyć karate .
-Ty?!-zakrztusiłem się śliną
-Tak ja.
-Nadal ćwiczysz?
-Tak mam brązowy pas.-powiedziała dumnie.
-Mam się bać.
-Może...
-Co jeszcze mi powiesz?
-Uwielbiam Katy Perry , Jonego Deppa ...
-Kiedy masz urodziny?
-13 Czerwca.
-To za 3 dni.
-Co ty powiesz?
-Jakieś plany?
-Nie od 10 lat nie obchodzę urodzin .Moja rodzina prawie cała zginęła kiedy byłam mała.
-To tu.-zaparkowałem i wysiadłem .Obszedłem auto i otworzyłem drzwi Jennifer.
-Chodź.-również wysiadła i trzymając się za ręce poszliśmy do hotelu
Wziąłem z recepcji klucz .Jennifer zapytała
-Mogę kupić coś do picia?
-Tak ,Zamów coś.
-Eeeee Gdzie?-rozejrzała się
-Nigdy nie byłaś w hotelu co?-zapytałem ,a ona kiwnęła głową.-Może pani przynieść coś do picia do pokoju 13?
-Sok.-szybko dodała Jen ,a ja prychnąłem
-Z winogron-poszliśmy do pokoju.
Po chwili ktoś zapukał
-OBSŁUGA!
-Otwarte.
-Przynieśliśmy wi...
-Sok.-powiedziałem za nim kobieta z obsługi zdążyła powiedzieć wino.
-Taaaa sok pełen witamin-zakpiła Jen
-Dziękujemy .-kobieta wyszła .
-Soczku?-znów zakpiła Jen podając mi kieliszki
-Chętnie....-nalałem sobie i Jen wina .
Wypiliśmy po 4 kieliszki ,Opowiedziała mi jeszcze trochę o sobie.
Potem ją pocałowałem .Wsunąłem język do jej ust .Zaczęła rozpinać guziki mojej koszuli (takiej).A ja rozsunąłem suwak od jej sukienki ,delikatnie zsunąłem ją po ciele Jen tak ,że opadła na podłogę.
-Prawie cię nie znam...-wydusiła
-Wpisz w Google Liam Payne.-rzuciłem i znów ją pocałowałem .Lekko ją podniosłem i położyłem na łóżku ,ja nad nią oparłem się na łóżku . Przewróciła mnie na plecy i usiadła na mnie .Wodziła dłońmi po moim torsie ,w czasie gdy ja zdejmowałem jej bieliznę.Ona nogami ściągnęła moje spodnie i bokserki.
Zrobiliśmy to.

Rozdział 19


Oczami Oli
-Harry ,ale musisz iść z tym do lekarza...
-Nie chcę media zrobią z tego aferę...
-Nie nie zrobią przebierzemy cię ,ale musisz z tym iść do lekarza...
-Nie chcę....
-Dlaczego ?Media nic nie zobaczą...
-Ale ja nie lubię lekarzy...
-Harry pójdę z tobą , może Ci się wdać zakażenie ...Przecież cały czas tam będę...
-Cały czas?
-Tak.
-A nie będzie zastrzyków?
-Harry zachowujesz się jak dziecko-przewróciłam oczami
-A dostanę buziaka?-wystawił usta w dzióbek . Pocałowałam go.
-A teraz do lekarza.-pociągnęłam go za rękę
-Muszę?-zapytał błagalnym tonem
-Tak chodź już ...
-Noooooo dobra ,ale udajemy ,że to ja cb. wiozę do lekarza.
-Tak udajemy ,że to ja się boję lekarzy i zastrzyków.Że to ty musisz mnie siłą zaciągnąć do lekarza.-uśmiechnął się , i znów mnie pocałował.
-Myślę ,że możemy już iść.-pociągnęłam go
-Ale może najpierw wstąpimy do kawiarenki?
-Nie....
-Albo do ......Kina?
-Nie...
-To może na spacerek?
-Harry dziecko chodź już.
-Ale może kawy chcesz się napić?-schodziliśmy ze schodów ,a on ciągle próbował uniknąć wizyty u lekarza.
-Nie...
-Ale na pewno?
-Tak , chodź szybko...
-Lody przywieźli....
-Harry!-krzyknęłam i się do niego odwróciłam-Do samochodu ,ale już!
-Ale....
-Liczę do trzech!-ta głupia szantażująca gadka zawsze działa .-Raz.
-Ale....
-Dwa....-byłam nieugięta.
-Ola no ....Jutro....
-Nie zmuszaj mnie do powiedzenia trzy.
-No dobra....-wykrzywił usta w grymasie , ale poszedł do auta.
Wsiedliśmy do samochodu ,Harry cały czas ściskał  moją dłoń.
-Dobrze .Teraz pojedziemy do kliniki.
-Będzie bolało...
-Zapewniam Cię ,że nie. Ja będę blisko.
-Tak?
-Taaaaa .Skończ już ...
Harry zaparkował przed szpitalem i zapytał jeszcze raz
-Będziesz siedzieć w gabinecie?
Denerwowało mnie już to pytanie
-NIE! Pojadę do Australii ,a lekarz będzie Ci robił zastrzyki!-zobaczyłem przerażoną twarz Harrego- Oj  ,kochanie przecież ja żartowałam ,cały czas tam będę siedzieć ,a lekarz tylko obejrzy czy nie wdało się zakażenie.-Objęłam go ,nie zamierzałam mu mówić co będzie jak się okaże ,że rana jest skażona.
Dopadła na media
-Przeszliście pierwszą kłótnie ,co będzie dalej?
-Co się stało?
-Co robicie przed kliniką?
-Czy ,któreś z was ucierpiało podczas rozłąki?-reporterzy przekrzykiwali się nawzajem  nagle Harry krzyknął
-Cisza! Moja ukochana ma migrenę , strasznie boli ją głowa .Obiecuje jeśli nie przestaniecie się tak drzeć to pozbawię was waszych głów!-lekko się uśmiechnęłam pod nosem -Potem odpowiem na wasze pytania! A
teraz Sio .-wykonał gest jakby odganiał wstrętne muchy -No już.
Reporterzy odeszli ,a ja wciągnęłam Harrego do kliniki.
-Dzień dobry .
-Witam ,proszę do gabinetu 16 .To jedyny lekarz ,który dzisiaj może was przyjąć .Zna się na wszystkim myślę ,że wam pomoże.
-Oczywiście dziękujemy.
-Mógłbyś dać mi autograf dla córki?-zapytała
-Oczywiście .-już chciał podejść do recepcjonistki ,ale go zatrzymałam i łapiąc się za głowę powiedziałam
-Ale po wizycie ,straaasznie boli mnie głowa.
Poszliśmy pod gabinet wskazany przez recepcjonistkę i zapukałam do drzwi.
-Proszę.
-Dzień Dobry -weszłam .Dosłownie ciągnąc za sobą Harrego
- Zostaw mnie , na nie chcę...-próbował się łapać wszystkiego ,aby tylko nie wchodzić do gabinetu.Ale i tak zaciągnęłam go do gabinetu .Objął się rękami w pasie.Posłałam mu groźne spojrzenie.
-Hmmmm...Pani z migreną?-lekarz uniósł brwi ,najwyraźniej domyślił się ,że to ściema-Co tak na prawdę się dzieje?
Harry mocniej objął się rękoma
-Harry kochanie ,doktory tylko obejrzy.
Pokręcił przecząco głową
-Nie zaciągnęłam Cię tu po to ,żebyś siedział na krześle.
Tym razem przytaknął .Westchnęłam usiadłam mu na kolanach
-Harry przecież to nie będzie boleć ,proszę...
Znów pokręcił głową.
-Dostaniesz nagrodę.-szepnęłam mu na uch ,ale lekarz najwyraźniej to usłyszał ,bo się zaśmiał .
-Tak?-zapytał ,a ja mruknęłam twierdząco i powiedziałam
-Ale jak nie pozwolisz sprawdzić czy nie wdało się zakażenie to możesz zapomnieć.
-To jest szantaż.
-Wiem , lubię cię szantażować.To jak będzie?-spojrzałam na niego zalotnie
-Dobrze-zsiadłam z jego kolan z uśmiechem na twarzy .Zaczęłam rozpinać jego koszulę.
-Czy nagroda nie powinna być potem -zadrwił lekarz za co dostał ode mnie miażdżące spojrzenie.
Rozchyliłam koszulę Harrego tak , aby lekarz mógł zobaczyć rany
-Na Boga! Kto Ci to zrobił?!
-Ja...-spuścił oczy
-Masz silne ciało .Dorosły człowiek po takim zranieniu umiera .Ktoś tam na górze bardzo Cię lubi.Mogę obejrzeć?
-Tak.-szybko powiedziałam zanim Harry zdążył odmówić.
-Trzeba to smarować maścią ,będziesz musiał też przyjmować antybiotyki , bo straciłeś bardzo dużo krwi.
Harry się skrzywił
-Chyba ,że wolisz szwy i wymianę krwi  .
-NIE!
-Więc...-lekarz szybko wypisał coś na kartce i podał mi-Maścią smarować rano i wieczorem tabletki raz dziennie i syrop rano przed posiłkiem.
-Nie za dużo tego?-mruknął Harry
-Nie , my już pójdziemy .Dziękujemy doktorze do widzenia.
Harry nic nie mówił więc dałam mu lekkiego kuksańca.
-Auuuu ,nie podziękuję mu za to!-prychnął ,a lekarz się roześmiał .Wyszliśmy
-Może byś zapiął koszule?
-A może nie?-zapytał ,a ja wzdychając schyliłam się i zapięłam jego koszulę


Oczami Jennifer (Jenn)
W sumie nie wiem po co tu przyszłam .Tylko marnuje wieczór ,kto normalny przyjdzie do lodziarni o 20.45?! Nie warto tu czekać.Okay Liam jest słodki i MEGA przystojny ...
NIE STOP! Jennifer ogarnij się ,on nawet nie przyszedł.Ale przecież nie byłam z nim umówiona .
Miałam skoczyć na niego ,pocałować go w policzek i udawać ,że pomyliłam go z chłopakiem z internetu .Mój francuski akcent mógł mi pomóc .Nagle go zobaczyłam stał w kolejce po lody .Podbiegłam do niego  zarzuciłam mu ręce na szyje całując go w policzek .
-Cześć Lucas ,fajnie wreszcie Cię spotkać!-udało się! Liam się zarumienił.
-Eeeee....Chyba mnie z kimś pomyliłaś .Nazywam się Liam.
-Ups...Przepraszam byłam tu umówiona z kolegą .Ja jestem Jennifer.Przepraszam...
-Nie ma za co?
-Chyba mnie wystawił.-rozejrzałam się.
-To może dasz się zaprosić na lody?
-Hmmm... chyba tak ...
-To świetnie miętowe?
-Lubię miętowe...-wolę wiśniowe ,ale miętowe też są spoko .Dodałam w myślach .
-I wiśniowe?-zapytał ,a ja się uśmiechnęłam .Czyta mi w myślach!
Zamówił lody i usiedliśmy przy wolnym stoliku.
-Hmmmm wyglądasz zupełnie jak Lucas -wyjęłam zdjęcie z torebki .Oczywiście to było stare zdjęcie Liama.
-To na pewno nie jest żaden Lucas.
-Dlaczego?-Liam wyjął laptopa szybko coś kliknął i odwrócił laptop w moją stronę
-Bo to ja.-Na ekranie zobaczyłam takie samo zdjęcie z podpisem Liam Peyna
-Zrobił ze mnie idiotkę...-spuściłam oczy
-Ale jaką słodką...-Posłał mi jeden z tych swoich wyjątkowych uśmiechów.A ja się zarumieniłam .
-Masz ochotę się przejść?
-Tak ....tylko skocze do łazienki przypudrować nosek.
Poszłam do toalety i wystukałam numer Harrego.
-Halo ?-odebrał ze złością
-Co się stało?
-Ola zaciągnęła mnie do lekarza!
-I bardzo dobrze,dlaczego nie ostrzegłeś mnie przed jego urokiem?!Będę mieć kłopoty..
-Wiedziałem ,że Ci się spodoba .
-Przestać flirtować z Jen i chodź tu wziąć leki!-zażartowała Ola
-Dobra zara....Idź oczarowywać Liama swoim urokiem.
Rozłączyłam się i wzięłam głęboki oddech .Do toalety wszedł Liam
-Wszedłeś do damskiej toalety?-zapytałam w chwili gdy z jednej z kabin wyszedł mężczyzna .
-Nie to ty weszłaś do męskiej.
Wypuściłam powietrze i wyszłam.Liam się ze mnie śmiał .Zarumieniona powiedziałam.

-Przestań to przez przypadek...

-Ha Ha Ha.
-Chodź już na ten spacer.
 Chodziliśmy przez park rozmawiając i śmiejąc się ,gdy nagle usłyszeliśmy piosenkę More Than This
-Lubisz ten zespół?-zapytał
hmmmm mam go komplementować czy nie?Spojrzałam na wyświetlacz Ola
-Przepraszam muszę odebrać-zrezygnowałam z obu opcji ,udałam ,że nie słyszałam pytania wcisnęłam Odbierz
                          -Halo?
                          -Cześć francuska piękności - psiknęła
                          -Nie mogę teraz rozmawiać.
                          -Wiem Hazza mi wszystko powiedział.Jak tam randka?
                          -Cześć.-rozłączyłam się.
-Francuska piękności?
-O Boże! Wszystko słyszałeś?!
-Niestety nie ,ale jak ktoś tak piszczy to usłyszałem .
-Ufff to dobrze.
-A co ?
-Nic.
-Bella...-powiedział do mnie w moim języku...Nazwał mnie piękną!Zarumieniłam się...


Oczami Liama
Jest taka słodka gdy się rumieni.Cała moja uwaga skupiła się na jej ustach i na wyobrażeniu jak by to było ją całować. ,,Francuska piękność" chyba zacznę tak do niej mówić.Mam nadzieje ,że nigdy się nie dowie jak bardzo marzyłem o jej pocałunku...Tym razem to mój telefon zadzwonił.
-Odbierz.
-To zajmie tylko chwilę.
Odebrałem
                  -Czego chcesz Harry?!
                  -Liam ratuj ona mi zrobi krzywdę! AAAAAAAAAA- wydzierał się Harry
                  -Jełopie ogarnij się!
                  -Ona mi zrobi krzywdę!
                  -I bardzo dobrze!
Rozłączyłem się.Jennifer się śmiała.
-Wszystko słyszałaś co ?-zapytałem a ona tylko pokiwała twierdząco głową.-Ech ...Chodź francuska piękności.
Wziąłem ją za rękę.I poszliśmy przez park .Jennifer cały czas się śmiała.W pewnym momencie potknęła się i wpadła w moje ramiona.Najchętniej w ogóle bym jej nie puszczał ,ale Jen jeszcze bardziej się śmiejąc odsunęła się.
-Przepraszam....-wydusiła
-Nie ma z....-przerwałem -Jasne.-gdybym powiedział ,że nie ma za co mogłaby się speszyć.
-Usiądziemy?
-Tak.Opowiesz mi coś o sobie.
-Jestem z pochodzenia francuską.
Prychnąłem
-Powiedz mi coś czego nie wiem francuska piękności...
-Mam 20 lat z moich bliskich żyje tylko babcia we Francji.
-Nie myślałaś ,żeby pojechać do niej?
-Kiepsko mówię po Francusku ...
-Acha.
-A ty?
-Co ja?
-Opowiesz mi coś o sobie?
-Okay .Ja nie jestem francuzem...-zaśmiałem się ,a Jen razem ze mną-Też mam 20 lat ,
-Śpiewasz w zespole One Direction...-dodała
-?! A ty jesteś nie złą aktorką -wstałem ,myślałem że może z nią mi się uda ,ale najwidoczniej też leciała tylko na moją sławę...
-Nie zaczekaj-złapała mnie za rękę -Nie lecę na twoją sławę ,...
Ta już jej wierzę ,to po co udawała ,że nie wie kim jestem
-Daj sobie spokój...-przerwałem jej , wyrywając rękę
-...Tylko na cb.-dokończyła ,ale ja tylko pokręciłem głową i odszedłem.Ale tylko kawałeczek dalej na tyle ,aby słyszeć jak mówi do telefonu
-Jak zwykle wszystko spieprzyłam...-i to jak zaczyna płakać ,poczułem ukłucie w sercu ,że to prze ze mnie płacze .Zatrzymałem się ,z zamiarem ,aby do niej wrócić ,ale zrezygnowałem usiadłem na ławce za nią i patrzyłem jak płacze...


Oczami Jennifer
Wiedziałam ,że to beznadziejny pomysł .Szczególnie ,że zdążyłam się w nim zakochać .Wiem dziwnie to brzmi prawie go nie znam ,ale tak zdążyłam się w nim zakochać .Zadzwonił mój telefon Harry
-Czego ode mnie chcesz mówiłam Ci ,ze to beznadziejny pomysł!-wydarłam się do telefonu
-Spokojnie coś wymyślimy...
-Nie !Tobie myślenie nie wychodzi najlepiej więc tego nie rób!
-Och Jennifer wiesz ,że nie chciałem żeby tak wyszło...
-A wiesz co jest w tym najgorsze?! To ,że zdążyłam się w nim zakochać!-płakałam do telefonu .Gdy nagle poczułam na ramieniu czyjąś rękę. Z wrażenia upuściłam telefon ,odwróciłam lekko głowę
-Naprawdę?-za moimi plecami stał Liam.

Zmiany


 Zmiana Jennifer (dla tych którzy czytali poprzednie rozdziały)
Nie będzie wyglądać tak
Tylko tak

Ma 20 lat .Jest z pochodzenia Francuską .Kocha czytać książki ,szczególnie te romantyczne ,ale lubi też poszaleć.Jej rodzina zginęła ,ma tylko babcie ,we Francji .

Rozdział 18


Obudziłam się jeszcze później niż wczoraj (12,21 !!!) Ale trudno wstałam ubrałam to , związałam włosy i usiadłam z powrotem na łóżko poczytać .
Po jakiejś godzinie  do pokoju ktoś zapukał
-Wejdź.
Drzwi się otworzyły ,zobaczyłam wnerwioną twarz Jennifer
-Co się stało?
-Możesz zejść na dół?
-Tak .
Zeszłyśmy na dół .SZOK.
-Co to jest?-wszędzie stały kwiaty ,prezenty itp....
-Mogę cię zapytać o to samo jest dopiero 14.24 a tego jest już tyle.-podeszłam do kwiatów  był przyłączony liścik ,,Dla Oli"  do całej reszty były przyczepione takie same karteczki
-Wyrzuć to.
-Wczoraj powiedziałaś ,że z nim porozmawiasz .
-Porozmawiam ,ale ...Ale nie teraz.
-No dobrze .
-Wyrzuć to.
-Przeczytaj chociaż jeden liścik.
-Nie.
-Bo ja to zrobię.
-Nie.-podeszła do którejś z paczek i już miała czytać ,ale ją odciągnęłam-No dobrze ,przeczytam ,ale tylko jedną.Wzięłam do ręki karteczkę

                                                                  Najdroższa!
                           Zdaje sobie sprawę z tego,ze zachowałem się jak ostatni kretyn.
                           Chce żebyś wiedziała ze kocham cie najbardziej na świecie i że
                           liczysz się tylko ty... Nikt na świecie nie jest w stanie zastąpić ciebie.
                           Kochana moja przebacz mi , a ja przyrzekam Ci, że już nigdy więcej
                           Cię nie skrzywdzę.Przepraszam.
                           Proszę odezwij się do mnie.
                                                                                                             Całuję Harry


Łzy spłynęły po mojej twarzy.
-Nie ma napisane do kogo .
-Proszę Cię....
-Wyrzuć to.
-Nie.Ola tego będzie więcej .
-Trudno ,potem coś z tym zrobię.-wzięłam jabłko i wróciłam na górę.
 Odpaliłam laptopa i zalogowałam się na Facebook ,ale po chwili go wyłączyłam ,bo miałam mnóstwo wiadomości .Dotyczące jednej rzeczy ,,Wybacz mi " ...Dodałam tylko jeden post
,,Nie wiedzieć czy nadal się kogoś kocha , nie wiedzieć czy nadal się chce z nim być....Przykre..."
Potem wyłączyłam laptopa i siedziałam przy biurku. Położyłam się na łóżku .Znów usiadłam przy biurku.
Potem na podłodze ,zmieniałam miejsce przez 40 minut (może więcej )nie wiedząc co ze sobą zrobić.
Zgłodniałam ,więc koło 16 zadzwoniłam do Pizzerii
-Tu pizzeria Domino's zapraszam do  zamawiania pysznych włoskich dań.Pizza , spaghetti ...
Chciał jeszcze coś dodać ,ale mu przerwałam
-Tak , tak wiem ,chciałam zamówić dwie duże pizze
-Jakię?
-Obojętnie ,proszę je przywieźć na Slversne 23.
-Za 5 minut będziemy!

Zeszłam na dół i czekałam na dostawę.Ktoś zapukał
-Pizza!
Otworzyłam
-Dziękuje ,proszę- podałam mu pieniądze , wzięłam jedną i postawiłam na stół a pod drugą wsadziłam liścik dla Harrego- tę proszę zawieźć na ...-przerwałam nie pamiętałam ulicy przegryzłam dolną wargę-Wie pan gdzie mieszka zespół 1D ?
-No.
-To proszę ja tam zanieść-dołożyłam jeszcze 10 funtów
-Jasne...


Oczami Harrego
-Naprawdę wysłałeś tam wszystkie te prezenty?!-zapytał Zayn
-Tak.
-Ale wiesz ja nawet nie jestem pewien czy to na pewno tam.
-Trudno ,która godzina ?
-16.23
PUK PUK PUK
-Pizza !-ktoś zawołał zza drzwi
-Kto zamówił pizze?
-Nie ja.-zarzekłem się
-Ja też nie.
-Ja też nic nie zamawiałem.
-Ja też nie ,ale jak już przywieźli ....-powiedział Niall wstając.Podszedł do drzwi
-Smacznego .
-Proszę - Niall podał mu pieniądze
-Nie ,już zapłacone.Smacznego.-odszedł
-Hmmmm ktoś zapłacił .
-Daj to.-Louis zabrał mu Pizzę i pokroił.

Gdy zostało już tylko 2 kawałki Zayn znów powiedział
-Harry no zjedz coś.
-Nie chcę.
-Na pewno?-zapytał Nialll
-Tak.
-To ja zjem.-pochłoną ostatnie kawałki pizzy w minutę .
-Idę wyrzucić to opakowanie.-powiedziałem biorąc je
-Czekaj tam coś jest.-Zayn mnie zatrzymał .Otworzył pudełko i wyjął karteczkę .
-To do cb.
-?!-podał mi kartkę
  Nie było na niej wiele
,,17 Park .Przyjdź .
                            Ola"
Nic więcej .
-Która jest godzina
-Za 20 piąta.
-Ile się jedzie do parku?
-10 Minut.
-Spadam.-krzyknąłem i wybiegłem z domu .
Wsiadłem do auta i pojechałem do kwiaciarni
Wszedłem  i rzuciłem do dziewczyny przy kasie 
-Kwiaty.
-AAAAAAAAAA Harry Styles AAAAAAAAAA -zaczęła piszczeć.
-Cicho daj mi jakieś wyjątkowe kwiatki .
-hmmmm?-pokazała mi taki bukiet
-Okay mogą być.
-Dasz mi autograf?
-Tak -podałem jej pieniądze i na pierwszej lepszej karteczce się podpisałem.
Miałem jeszcze 11 minut ,aby dojechać do parku szybko wsiadłem do auta i dojechałem tam .
Poprawiłem ubranie ,wziąłem kwiaty i zacząłem szukać Oli.Odnalazłem ją stała przodem do mnie ale najwyraźniej mnie nie zauważyła .Miała na sobie To (jaka ona piękna) .Podbiegłem do niej.

Oczami Oli
Stanął przede mną.
-Ślicznie wyglądasz.-podał mi kwiaty ,a ja zarzuciłam mu ręce na szyję i mocno go przytuliłam .
-eeeee....Przepraszam -chciałam się odsunąć ,ale mi nie pozwolił .Przyciągnął do siebie jeszcze mocniej i pocałował
-Nie przepraszaj ,to ja powinienem przepraszać .Przepraszam.-podał mi kwiaty ,przytuliłam się do niego jeszcze raz
-Mój Boże .-wyczułam więcej rys na jego torsie .Zaczęłam rozpinać jego koszulę.
-Nie , nie w parku .-Przykrył moją dłoń swoją -Wracaj do domu .
-Ale ja muszę wszystko wyjaśnić Jennifer.
-Jakiej Jennifer?
-Domy Zastępcze.
-Naprawdę tam poszłaś ?
-Tak to bardzo miła dziewczyna 5 minut?
-Dobrze zawiozę Cie.
Poszliśmy do jego auta i podwiózł mnie pod dom Jennifer.
-Już wysiadaj ,Szybko.
-Poczekaj chwilę.-zmusiłam oczy aby zaczęły płakać ,lekko potargałam włosy.
-Co ty robisz?!
-Nabiorę ją.
Wysiadłam z auta i zaczęłam głośniej szlochać.
Wbiegłam do domu.Jennifer szybko do mnie podeszła
-Co się stało?
-Mówiłam ,że nie warto !Mówiłam, że mu się znudziłam!
-Jak to?-miała minę typu ,,To nie możliwe ,dlaczego!?"
-Nie kocha mnie ,gdy go zobaczyłam całował się jeszcze z inną dziewczyną !Wracam do Polski !
-Skopie mu tyłek ,nie będzie pomiatał uczuciami takich słodkich niewinnych dziewczyn jak ty!
Roześmiałam się ,wręcz turlałam się po podłodze ze śmiechu
-Żartowałam ,Ha Ha Ha Gdybyś widziała swoją minę Ha Ha Ha 
-Oż ty!-zaczęła mnie gilgotać przez co zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać.
-Przestań ....Przestań ....Mam jeszcze 2 minuty ....Przestań -wydusiłam przez śmiech .
-Jesteś okropna .-zostawiła mnie w spokoju ,ale ja nadal się śmiałam
-Czeka na mnie w aucie.Pójdę się przebrać w moje ubrania i idę do niego.
-On już idzie do cb.-wskazała mi przez okno idącego do drzwi Harrego
-Czekaj.-rzuciłam się na podłogę i udałam omdlenie .-Otwórz.
Jennifer zachichotała i otworzyła z krzykiem
-O Matko ona zemdlała !Pomóż mi!-zaczęła krzyczeć .Harry natychmiast znalazł się przy mnie .
Ukucnął obok mnie i mnie pocałował .Ledwo się powstrzymałam przed odwzajemnieniem pocałunku.
Leżałam z zamkniętymi oczami i udawałam omdlenie.
-Nie udaje.-stwierdził odsuwając się ode mnie
-Skąd wiesz ,może lepiej ,aby udawała.
-Ale nie udaje.
-Skąd wiesz?
-Pocałowałem ją ,ona tego nie zrobiła.-stwierdził i już zaczął wybierać numer pogotowia , ale wytrąciłam mu telefon z ręki.
-Chodź tu głuptasie.-przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam .
Jennifer śmiała się na kanapie ,a ja na podłodze  .Harry leżał nade mną
-Nigdy więcej tego nie rób.
-Ha Ha Ha Ha Ha Ha -śmiałam się razem z Jennifer .
Harry podniósł mnie jednym zwinnym ruchem ,a ja pisnęłam .
-Idziemy.-powiedział przerzucając mnie ,sobie przez ramię.
-Muszę zmienić cichy te nie są moje.
-Nie ,te są twoje ślicznie w nich wyglądasz .
-Sugerujesz ,że moja dziewczyna w czymś innym by nie wyglądała ślicznie -Harry uniósł znacząco brwi
-Nie , Jen nie mogę ich wziąć.
-Kupiłam ej dla cb. na mnie będą za małe.
-Na pewno?
 -Tak ,ale swoje też zabierz.
-Jasne ,dzięki.-cmoknęłam ją w policzek i pobiegłam po moje rzeczy.
Gdy wróciłam Harry rozmawiał z Jen
- Serio masz 20 lat?
-No tak już Ci mówiłam.
-Wyglądasz na młodszą ,ale zrobisz to?
-Tak zrobię ,może mi się poszczęści.-uśmiechnął się
-Powinnam o czymś wiedzieć?-zapytałam
-Potem Ci powiem.
Objęłam go w pasie ,przez co poczułam te rany po cięciach...
Zabrałam ręce ,już miałam coś powiedzieć ,ale Harry mnie uprzedził
-Potem...
Objęłam go z powrotem ,tak jakby tych ran po cięciach było więcej....
Wydaje mi się...
-Harry kiedy mam To zrobić-dała nacisk na to.
-O co chodzi?
-Jutro o 14 ,Ola powiem Ci w domu.
-Noooooooo dobra.
-Możecie iść.
-Czekaj ,będziemy w kontakcie?
-No jasne twój chłopak to Harry Styles .-zażartowała i mnie objęła .Szepnęła mi do ucha
-Twój chlopak krwawi.
-CO?!-odwróciłam się szybko ,ale zobaczyłam tylko rozbawionego Harrego .Nic mu nie było.
-Jesteśmy kwita -wydusił przez śmiech  , a ja go zabawnie uderzyłam.Zaczął skręcać się jakbym zadała mu wielki ból .
-Au Au Au złamałaś mi żebro-krzyczał -Au Au Au
Zaśmiałam się sarkastycznie i odwróciłam głowę do Jen 
-Spotkamy się jutro.
-Jutro jak przypuszczam masz cały dzień zajęty.
-Jak to?
-Ja ....-Harry wyszczerzył się
-Może pojutrze?
-Okay o 14?
-W kawiarni.-przytuliłyśmy się ostatni raz ,a potem poszłam z Harrym do auta.
Wsiedliśmy a on przyciągnął mnie do siebie tak ,że siedziałam na jego kolanach.Prowadził całując mnie.
-Nie popisuj się ,nie chcę umierać.-powiedziałam ,ale on tylko się zaśmiał i znów mnie pocałował.
-Jakie zrobimy im wejście? Może kolejne omdlenie?
Znów zaczął mnie całować , najpierw delikatnie ,a potem dziko i namiętnie .Dojechaliśmy do ich domu,ale Harry pojechał dalej.
-Ej ...Przejechałeś.
-Kogo?
-Nie , dom minąłeś głuptasie.
-Jedziemy do hotelu.
-Ale...-zaczęłam ,ale uciszył mnie pocałunkiem.Takim jak wcześniej namiętnym ,ale i delikatnym .-No dobrze....-mruknęłam .
Dojechaliśmy do jakiegoś hotelu i wysiedliśmy.
-Wskakuj.-pochylił się ,a ja wskoczyłam mu na plecy.Pobiegł do recepcji kręcąc kółka .Recepcjonistka się śmiała .
-Proszę-podała Haremu klucz
-Dzięki-puścił do niej oczko -Ichaaa
Zarżał jak koń  i ze mną na plecach pobiegł do pokoju. Śmiałam się ,i wszyscy ,którzy obok nas przeszli też ,kilka osób mruknęło coś w stylu
-Szaleni...
Dotarliśmy do pokoju .Harry jednym zwinnym ruchem zdjął mnie ze swoich pleców ,otworzył drzwi ,a potem znów mnie podniósł i delikatnie położył na łóżku.Ułożył się obok mnie i zapytał
-Jesteś zła?
-A wyglądam jakbym była?-odwróciłam się w jego stronę i go pocałowałam.
-Pójdę przygotować kąpiel - chciałam pójść do łazienki ,ale złapał mnie za rękę.
-Nie.
-Dlacz...-przerwałam .Przypomniałam sobie o ranach ,które wyczułam gdy się do niego przytuliła i wrażenie ,że było ich więcej .-Zaraz-zaczęłam rozpinać mu koszulę , ale złapał moje dłonie i przyciągnął do swoich ust ,pocałował je ,ale się wyrwałam i kilkoma szybkimi ruchami rozpięłam jego koszulę.
Nie myliłam się ran było więcej .
-Dlaczego to zrobiłeś?
-Ola...
-Dlaczego?-zaczęłam płakać ,w myślach przeklinałam moją słabą psychikę.Osunęłam się na podłogę
-Dlaczego tak usilnie pragniesz śmierci?!
-Ola ....To nie tak....
-A jak?! Jak inaczej ?!
-To nie tak....
-Harry czy to do Ciebie nie dociera?! Pociąłeś się! Mogłeś już nie żyć!
-To nie tak....
-Przestań to powtarzać i mi wytłumacz jak mogli być inaczej!
-Ola zdradziłem cię...-po moich policzkach spłynęło więcej łez-Zraniłem ,zadałem ból .Byłem tego świadomy  tego,że możesz mi nie wybaczyć.Chciałem poczuć to samo ,taki sam ból ,zemścić się na sobie za to co zrobiłem...Wiedziałem ,ze ty nawet gdybyś chciała nie potrafiłabyś mnie zranić ...Więc sam to zrobiłem....-spuścił oczy
-Byłeś z tym u lekarza?
-Nie...
-Dlaczego?
-Nie chciałem żeby ktoś mi pomógł.-po moich policzkach znów spłynęły łzy.
-Harry mnie objął ,dał mi to czego tak bardzo potrzebowałam przez te dni .W jego ramionach czułam się bezpieczna , wyjątkowa.
-Przepraszam...-szepnął i pocałował mnie w głowę.

Rozdział 17


Wyłączyłam budzik więc wstałam po 11 , ale wreszcie się wyspałam.Ubrałam TO (też z szafy w domu Jennifer ,dziś jakoś zabiorę trochę ciuchów z tamtego domu.)Umyłam zęby i zeszłam na dół
-Świetnie ,że jesteś!
-Tak wiem długo spałam sorki...
-Nie tam...Śpij sobie ,do której chcesz ,ale skoro już wstałaś to może miałabyś ochotę pójść ,ze mną ma zakupy?
-Nie ,raczej nie .Może pojadę po ubrania do hotelu.-,,hotelu" kłamstwo nie sprawiło mi żadnego problemu.
-Na pewno?
-Tak.
-Okay ,to ja lecę.
-Miłego dnia.
-Nie zrób sobie krzywdy ,wrócę za jakąś godzinkę .-wyszła
Przygotowałam sobie śniadanie .Jedząc je obmyślałam jak wejść do ich domu niezauważona ,wziąć rzeczy i wyjść niezauważona.Dobra ,,raz kozi śmierć" wybrałam numer Zayna .Po kilku sygnałach odebrał
-Ola?
-Tak tylko csiiiiiii
-Nie zaraz dam ci Harrego.
-Nie!
-Dlaczego?
-Bo nie.Czy macie dzisiaj jakąś próbę?
-Nie.
-A nagrywacie coś?
-Nie.
-A nie możecie gdzieś wyjść?
-Raczej nie Harry nie chcę wyjść z pokoju ,wczoraj opracował jakiś genialny plan ,ale chyba nie wypaliło ,bo znów się zamknął w pokoju.
-Nie wychodzi?
-A co?
-Zayn....
-Tak nie wychodzi.
-A ty i chłopcy nie zamierzacie nigdzie wyjść?
 -Ja jadę po Dianę ,a dlaczego pytasz?
-Bo muszę wejść tam niezauważona i wyjść niezauważona.
-Nie!
-Proszę.
-Nie!
-Proszę.
-Ale Ola tak nie można.To wbrew zasadom!
-Zasady są po to ,aby je łamać.
-Nie chcesz swoje rzeczy ,będziesz musiała po nie przyjść .I nie będę Ci pomagał w ukrywaniu się.
-Ale dlaczego?
-Harry zaraz tu będzie może on Ci wyjaśni.
-Proszę ....
-Nie ,o już tu jest zaraz Ci go dam.-już podawał komuś telefon ,ale się rozłączyłam.
Zaczęłam płakać ,przez 30minut siedziałam nad moim talerzem i płakałam.Gdy skończywszy użalać się nad swoim beznadziejnym życiem ,wstałam i umyłam talerz.Potem poszłam do mojego pokoju i usiadłam przy biurku ,zaczęłam coś bazgrolić po zeszycie ,ale po 2 minutach przerwałam ,bo wszystko co mi przychodziło do głowy (i to pisałam ) ,,Harry" ,,Kocham" ,,<3" itp.... siedziałam na krześle z głową schowaną w nogach .
A po jakichś 15minutach do mojego pokoju wtargnęła bez pukania Jennifer ,wyglądała jakby żądała jakichś wyjaśnień
-Nic nie zrobiłam....-mruknęłam chowając głowę jeszcze głębiej w ramiona , Jennifer podniosła moją głowę
-Daj mi spokoju ...
-Nie nazywasz się Nina Slovsre.
-Słucham?
-Czy jesteś jej sobowturem?
Rzuciła mi na biurko gazetę otwartą na tej stronie




                                                                        Dedykacja dla Oli Białek
Błagam wybacz mi ,przepraszam .Głupi błąd wiem ,ale wybacz mi .Czuję pustkę w duszy, nie mogąc trzymać Cię za rękę.Moje życie bez Ciebie nie ma sensu ,wróć .Przepraszam.
                                                                                                                 Twój ukochany Harry Stylas <3 









Po moich policzkach spłynęły łzy ,
-Nie nazywasz się Nina prawda?
Kiwnęłam głową .
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?        
-Nie wiem....-wzruszyłam ramionami-Widzisz tę gazetę ,w poprzedniej pisało o tym ,że mnie zdradził ,chciałabyś być znana jako była dziewczyna Harrego ? Ta zdradzona , ta gorsza?-wydusiłam przez szloch .Jennifer mnie objęła 
-Nie musi tak być.
-A jak? Zresztą wystarczy ,że kupie sobie bilet powrotny do Polski.
-Jesteś z Polski?
-Tak.
-Opowiesz mi coś o sobie?
 -Tak moi rodzice nie żyją ,mama zmarła podczas porodu ,a ojciec  gdy miałam 2 latka.To wystarczając dużo nieszczęścia nie potrzebuje kolejnej zdrady ,za dużo cierpienia już nie mogę.
-Rozumiem ,ale opowiedz mi jak tu trafiłaś.
-Tańczę w grupie tanecznej DS i ,któregoś dnia ktoś wstawił filmik z nagraniem na Facebook'a myślałam ,ze kogoś zamorduje , nienawidzę być w centrum uwagi  .
-Tak...
-I pewnego dnia moja przyjaciółka ,która szaleje na punkcie 1D odpaliła mi wielkąąąąą gadkę o tym ,ze to musi coś znaczyć skoro Harry napisał ,że fajnie tańczę. No   i stało się ,któregoś dnia Louis napisał do mnie ,że potrzebują nowej tancerki  -szczęka Jennifer opadła na sam dół ,więc ustawiłam ją tam gdzie powinna być.-Nie zachwycaj się tak nie ma czym.            
-Jest , ale mów dalej.
-No i wszyscy mnie uprosili ,żebym się zgodziła .Więc jestem tu od 2 tygodni i 1 dnia .
-Ale coś więcej.
-Tańczyłam na jednym koncercie.Ale zdążyłam się zakochać w Harrym.- po moich policzkach spłynęło jeszcze więcej łez.
-I wylądowałaś tutaj?W moim domu?
-Tak ,i naprawdę wyniosę się stąd jak najszybciej.
 -Nie musisz ,coś jeszcze.
-Nie wiem ,moja przyjaciółka chodzi z Louisem ,a z Zaynem się zaprzyjaźniłam .Chyba....
-Na twoim miejscu....
-STOP! -przerwałam jej- Nie jesteś na moim miejscu ,nie zniosę tego drugi raz dlatego nie wrócę.
-Ale go kochasz?
-Ni...Tak ,ale to minie.
-Ale minie za dwa ,trzy albo więcej miesięcy .Tak nie możesz ,spróbuj dać mu drugą szanse.
-Nie mogę miałam już trzech chłopaków ,wszyscy mnie zdradzili...
-Ale Harry przeprosił ,czy to nic nie zmienia?
-Nie wiem ,ale na razie nie dam rady proszę nie wracajmy do tego...
-Widzę w jakim jesteś w stanie i wiem ,że to szybko nie minie więc będę Cię namawiać ,abyś spróbowała mu wybaczyć.
-Ale....
-Nie ,starczy chodź obejrzymy jakiś film.
Usiałyśmy na kanapie i włączyłyśmy Remember Me ,poryczałam się .Nie wiem jak to zrobiła ,ale Jennifer nie uroniła ,ani jednej łzy.Może dlatego ,że ja ciągle kwestionowałam to iż Harry też mógł to zrobić z zemsty do byłej czy coś....
-Wiem o czym teraz myślisz i wątpię w to.
-Tak łatwo mnie rozszyfrować ?
-Tak-przytuliła mnie-Jutro coś z tym zrobimy teraz jest późno więc idź spać .
Poszłam do mojego pokoju , umyłam się i położyłam na łóżko.Wzięłam do ręki telefon 16 SMS od Harrego 12 jedna od Zayna i 2 od Diany
,,Musimy porozmawiać ,i nie waż mi się wymyślać wymówki .Mam dość !!! Zayn"
,,Oczekuje wyjaśnień ,czytałam gazetę ,,Proszę wybacz" ?! Diana"
,,Odpisz ,a najlepiej oddzwoń , bo zwariuje  o co chodzi ?!Jutro przyjeżdżam do was i oczekuje iż się ze mną spotkasz Diana"
Na żaden z SMS nie odpisałam wszystkie usunęłam.(razem z tymi od Harrego ,jeszcze żadnego sms'a od niego nie przeczytałam.)
Miałam jeszcze jakieś 20 nieodebranych połączeń ,ale wszystko skasowałam nie patrząc kto dzwoni.
Potem bez problemu odpłynęłam w objęcia Morfeusza ,trzy noce w płaczu to wystarczająco dużo ,teraz muszę się wyspać jutrzejszy dzień zapowiadał się jeszcze gorzej.

Rozdział 16


Obudził mnie ten wstrętny budzik .Zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki .Umyłam się , uczesałam w koczka i  ubrałam TO ,a potem zeszłam an dół.Gdzie czekała już Jennifer
-Cześć.
-Zrobiłam naleśniki lubisz pra...-zadzwonił mój telefon przerywając Jennifer .Spojrzałam na wyświetlacz
,,Harry". Odrzuciłam .A w moich oczach pojawiły się łzy ,kilka spłynęło po mojej twarzy ,ale resztę powstrzymałam.
-W porządku?
-Tak,-Chciałam obdarzyć ją uśmiechem ,ale mi nie wyszło.
-Chłopak Cię rzucił?Znam to ,ale życie toczy się dalej musisz się z tym uporać nie by....
-Nie ,-przerwałam jej-Nie rzucił mnie chłopak-to w sumie była prawda,....Chociaż zdrada jest z tym chyba równoznaczna....Chyba ....
-Ups....Przepraszam jedz-podsunęła mi pod nos talerz. Mój telefon znów zadzwonił .Odrzuciłam  i odsunęłam talerz.
-Mówiłaś ,że lubisz naleśniki.
-Tak lubię ,ale muszę się przejść okay?
-Tak jasne.
Wyszłam ,poszłam do parku i usiadłam na ławce.
Zaczęłam płakać ....

Po 15minutach
Płaczę...

Dziesięć  minut później
Płaczę...


Dziesięć  minut później

Płaczę...


Dziesięć  minut później

Płaczę...
 Gdy nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu  ,znałam ten dotyk ...Odwróciłam głowę i zobaczyłam Zayna
-Wszystko można wyjaśnić...
-Nie nie można...-wstałam i odeszłam .Poszedł za mną
-Ola porozmawiaj z nim ...-znów złapał mnie za ramię. Strząsnęłam jego rękę
-Nie ,nie teraz ...
-A kiedy ?
-Nie wiem .Proszę poproś go ,aby do mnie nie dzwonił.
-Dobrze wiesz ,że nie przestanie...On cię kocha.
-Będę musiała z tym żyć.-powiedziałam i odeszłam.Moje oczy łzawiły ,doszłam powoli do domu .I zapukałam.Jennifer  otworzyła
-Nie musisz puka....-zaczęła i przerwała -O Boże jak ty wyglądasz!?
-Wiem...-wyminęłam ją
-Co się stało?
-Nic.
-Zjesz te naleśniki?
-Tak .-usiadłam przy blacie kuchennym i zaczęłam jeść.

Oczami Zayna
Wiem ,że nie powinienem ,ale poszedłem za nią.Żeby zobaczyć gdzie mieszka,...
Nie dowiedziałem się , zgubiłem ją gdzieś podczas drogi ... Teraz muszę się zastanowić co powiem Harremu?
,,Będę musiała z tym żyć...." Phi lepiej jak mu powiem ,z jej nie znalazłem...Doszedłem do domu  , na kanapie siedział zapłakany Harry zerwał się gdy tylko mnie zobaczył
-Znalazłeś ją?
-T...Nie nie wiem gdzie jest ...-zdecydowałem ,że lepiej mu to powiedzieć niż prawdę.Opadł znów na łóżko i zaczął płakać.
-Harry zrobimy coś ,nie załamuj się .
-Jak mam się nie załamywać?!Dziewczyna ,którą kocham ,nienawidzi mnie.
-Ona cię nie nienawidzi.-Nagle do domu wszedł Louis znikąd się pojawił .
-Co ty tu robisz?
-Wsiadłem w samolot ,bo zobaczyłem to-pokazał nam gazetę , na której było zdjęcie Harrego i tej dziewczyny.
-Nigdy więcej nie tknę alkoholu.-zastrzegł się Harry
-Ona czuję się zraniona ,nie nienawidzi cię.-powiedział Louis
-A z cb. to tak nagle się spec zrobił .Gdzie masz swoją Dianę.-zapytał opryskliwie .
-Przyjeżdża jutro ,musiała załatwić kilka spraw.
Harry schował twarz w dłoniach i zaczął jeszcze bardziej płakać
-Odbiera twoje sms'y ?-zapytał Louis
-Nie,
-Odbiera telefony?
-Nie.-jeszcze bardziej płakał
-Louis nie dobijaj go .
-Nie zamierzam ,ona cię nie nienawidzi.
-Przed chwilą mi udowodniłeś ,ze mnie nienawidzi!
-Nie ,sama mi to powiedziała gdy się pokłóciłem z Dianą ,powiedziała mi dokładnie tak ,,Gdyby cię nienawidziła to odebrała by telefon i wygarnęła ci to ,ale skoro nie odbiera to nie chcę z tobą rozmawiać ,bo czuję się zraniona " musisz to po prostu naprawić tak jak ja.
-Ale jak ?!Nie chcę ze mną rozmawiać!
-Coś wymyślimy.-podszedł do niego -A teraz poleciłbym Ci się wyspać ...Jest coś do żarcia?
Podchodził do tego z taką łatwością.Może dlatego ,ze sam przez coś takiego przeszedł ,i uratował swój związek.
-Idę do sklepu.-krzyknął i wyszedł
-Idę do siebie-powiedział Harry i poszedł na górę

Oczami Harrego
Siedziałem w oknie i czekałem .Na co na cud?  Tak inaczej się tego nie da nazwać .Cudem byłoby gdyby ona ,  stanęła teraz przed furtką i spojrzała mi w oczy bez smutku , łez i rozczarowania moją osobą.Stylas ty zawsze potrafisz coś spieprzyć ,zwłaszcza gdy coś dotyczy ludzi ,którzy tak dużo dla cb. znaczą.Tamtego dnia nie wiedziałem co się ze mną dzieje...Jestem totalnym idiotą .
Siedząc teraz przypominam sobie jej twarz ,jej oczy ...Patrzę na jej zdjęcie i dopiero teraz uzmysłowiłem sobie ,jak wiele straciłem..
Nie jest mi łatwo wiedząc ,ze więcej mogę już tego wszystkiego nie zobaczyć...
Spojrzałem an zegarek 15.20 co ja mam robić? I nagle oświeciło mnie gazety!Gazety czyta każdy ! Szybko odpaliłem laptopa i zacząłem pisać

...
Zaraz zaniosę  ten wydruk do redakcji gazety ,hmmmm do jakiejś ,którą wszyscy czytają.
Szybko wydrukowałem tekst i zdjęcie , a potem zbiegłem na dół.
-Chłopaki wychodzę!-krzyknąłem wkładając skórzaną kurtkę
-Czy on się uśmiecha?-zbliżył się do mnie Liam
-Co knujesz?!-podniósł mój podbródek
-Zobaczysz jutro.-wybiegłem z domu i zaraz się wróciłem  -Kluczyki.-powiedziałem i dorwałem pierwsze z brzegu .Znów poszedłem do auta już miałem wyjeżdżać ,ale przypomniałem sobie o dokumentach .Znów biegiem wróciłem się do domu .Szybko wziąłem dokumenty i już miałem wybiegać z powrotem ,ale ręka
Zayna mnie zatrzymała .
-Co to?-wyrwał mi kartkę z ręki i zaczął czytać-Dedykacja dla Oli ....-nie skończył ,ale szybko przeczytał po cichu i zapytał-Idziesz do redakcji?
Kiwnąłem głową i zabrałem mu kartki
-Jadę ,bo mi zamkną.
Zayn pokręcił głową ,ale mnie pościł.
Wsiadłem do auta , i szybko pojechałem do redakcji .Nie jechałem według ograniczeń ,ani nic więc dotarłem an miejsce w 15minut .Wyskoczyłem z auta w momencie ,gdy redaktorka już zamykała drzwi.Zobaczyła mnie i zaczęła piszczeć
-O Matko Harry Stylas pod moją redakcją! O Matko o Matko!
-Csiiiiiiiii - uciszyłem ją gestem-Jeśli wstawi to pani do jutrzejszej gazety ,hmmmmm
-Będę mogła zrobić sobie z tobą zdjęcie?
-Tak i dostaniesz autograf gratis.-powiedziałem a ta zaczęła piszczeć.-Ale jutro chcę to widzieć w gazecie.
-Tak jasne!-psiknęła i wbiegła do biura z powrotem  krzyknąłem jeszcze za nią
-Dziękuje!
I odjechałem do domu ,już się tak nie spieszyłem więc jechałem jakieś 20minut.Gdy dotarłem do domu było coś około 20 .