niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 15


Oczami Oli
...To co zobaczyłam było przerażające ...
Zapłakany Harry siedział w kącie pokoju .Ciągle walił plecami o ścianę , to dlatego ciągle słychać było stukanie...Oczy miał sine od łez ,jego ręce były pokryte  były śladami od wbijania sobie paznokci .
-O Boże,....Kochanie-kucnęłam obok niego i podałam mu leki..Wziął je ,a potem znów zaczął wbijać sobie paznokcie w ręce .Złapałam jego dłoń i pocałowałam .Momentalnie ją wyrwał
-Dlaczego to robisz ?Kocham cię proszę powiedz jeśli coś zrob....
-Nawet tak nie mów .To wszystko moja wina.Jestem skończonym ,pieprzonym idiotą....
Wbił sobie paznokcie w rękę tak mocno ,że z rany poleciała krew
-Proszę nie....-wzięłam  jego rękę i przytuliłam do siebie .A ranę lekko pocałowałam-Dlaczego to robisz?
Zaczęłam całować wszystkie jego rany ,wyrwał mi się i szybko stanął.Po moich policzkach spłynęły łzy .
Czy on mnie już nie kocha? Znudziłam się mu? Może o to chodziło  kobiecie w sklepie?
-Nawet o tym nie myśl! Kocham cię i nigdy nie przestane.Nie wolno Ci nawet myśleć , że Cię już nie kocham!
-Dlaczego to robisz?-zapytałam patrząc na jego rany.
-Zasłużyłem sobie...-wycedził przez zęby.Zerwałam się i przytuliłam do jego torsu być może trochę za mocno .
-Jak możesz tak mówić?!-zapytałam rozpaczliwym tonem.
I dopiero wtulona w niego wyczułam ostre rany .Rozpięłam mu koszulę ,wyrywał się jak małe dziecko przed zastrzykiem ,ale nie pozwoliłam mu uciec.Rozchyliłam jego koszulę i zobaczyłam rany,które nie mogły być zadane paznokciami.Wtedy ujrzałam nóż , zakrwawiony nóż leżący pod szafą ,przy której siedział.Zaczęłam całować rany.Zasyczał i odsunął mnie od siebie.
-Zostaw ma boleć -powiedział już zachrypniętym głosem od płaczu.
-Ty sadysto !Ty cholerny sadysto!-wydarłam się ,widziałam ból w jego oczach .
-Nie chcę Cię więcej ranić...
-To Ci nie wychodzi! Wiesz jak ja cierpię widząc twoje okaleczone ciało?! Wiesz jak ja się czuję?! Mam wrażenie ,że to wszystko przeze mnie...
Złapał mnie za ramiona i powiedział ostrym tonem
-Nie wolno Ci tak mówić .Nie wolno Ci się za to winić!-krzyknął ,a potem dodał szeptem-Jestem skończonym idiotą...
-A ja kocham tego skończonego idiotę! Kocham!
Pocałował mnie ,gwałtownie , namiętnie .Tak jakby miał nigdy więcej tego nie zrobić.Nagle odepchnął mnie od siebie .
-Nie ,nie mogę....-szepnął-Proszę zostaw mnie samego...
-Nie!
-Proszę....
-Zrobisz sobie krzywdę!-podniosłam nóż ,którym się okaleczył
-Nie zrobię ,proszę muszę pobyć sam....
-Ale...-zamknął mi usta pocałunkiem ,już nie tak jak poprzednio ,Ten był delikatny ,ledwo musnął moje usta.
-Proszę....
Nie wiedziałam co więcej mogę zrobić więc wyszłam . ,,Nię mogę" ? Nie chcę mnie już?
Zeszłam na dół , gdzie czekał już Liam.Gdy zobaczył moją zapłakaną twarz i nóż gwałtownie zapytał
-Co się stało?!
-Pociął się...-szepnęłam
-Co zrobił?!-zakrztusił się śliną
-Żyje,....Ale nie wiem jak długo nie chce powiedzieć o co chodzi ...
-Mamy problem?
-Raczej tak....
Ktoś wtargnął do naszego domu.To był Marcin(mój były) ,zanim zdążyłam go zatrzymać on był już  na górze wtargnął do pokoju Harrego i zaczął się drzeć
-Co ty gówniarzu sobie myślisz!?-uderzył go w twarz ,wbiegłam do pokoju .Było za późno Harry już leżał na posłodzę ,nie przytomny.
-Kretynie chcesz mu krzywdę zrobić?!-uklękłam przy Harrym i pokazałam Marcinowi rany na jego brzuchu
-Aleee....Ale to nie ja!
-Wiem kretynie oczywiście ,że nie ty...-Pocałowałam Harrego w nadziei ,że może się obudzi...
Głupie wiem...Ale pomimo to jeszcze raz go pocałowałam tym razem w czoło .Odgarniając jego włosy .Łzy mimowolnie poleciały po mojej twarzy
-Co ty robisz?!-zapytał ze złością Marcin
-Kocham go odwal się .Nie rujnuj mi kolejny raz życia!
-Kochasz?!-wręcz splunął tym słowem - A to ,?! -rzucił mi przed nos gazetę , na którym widniało zdjęcie Harrego ,nie samego zdjęcie z tej imprezy z jakąś dziewczyną ,całował się z nią i to na pewno nie byłam ja ...
Już nie próbowałam powstrzymać łez ,poleciały po moich policzkach pełnym strumieniem wstałam .Nie wiedziałam co robić ,wyjęłam telefon wystukałam numer pogotowia
-Halo?
-Potrzebne pogotowie na Plivres 32 Ola Baziak.
-Oczywiście będziemy za 2 minuty.
-Dziękuje...
Rozłączyłam się ukucnęłam jeszcze raz przy Harrym ,ucałowałam jeszcze raz jego czoło i ze łzami w oczach zapytałam
-Marcin wiem ,ze nie powinnam ci się teraz zwalać na głowę, ale czy mogłabym przenocow...
-Jasne ,że tak chodź....-przerwał mi i poszłam z nim .
-Ale wiesz ,ze to nic nie oznacza?-zapytałam gdy schodziliśmy ze schodów...
-Niestety wiem.....Ale mam nadzieję ,że chociaż będziesz ze mną rozmawiać...
 Gdy byliśmy już na dole wydusiłam do Liama przez szloch
-Karetka będzie tu za 4minuty...
-Ale gdzie ty idziesz?
-Przepraszam ,ale to dla mnie za dużo -pokazałam mu gazetę i wyszłam zostawiając kawałki mojego skruszonego serca....
Wyszłam z Piotrkiem  na dwór .Wsiadłam do jego samochodu
-Bardzo ci dziękuje ,wiem że ni utrzymywałam z tobą kontaktów i byłam dla cb. taka nie uprzejma ,ale nie mam do kogo się zwrócić...-szlochałam
-Wiesz możesz mi to wynagrodzić ....-przysunął się do mnie i położył rękę na moim udzie ,którą natychmiast strząsnęłam
-Myślałam ,że się zmieniłeś -rzuciłam i wysiadłam trzaskając drzwiami.Otworzył okno i powiedział
-Nie masz dokąd pójść , a ja na twoim miejscu nie wracałbym  do kolesia ,który mnie zdradził.
-Właśnie dlatego nie pojadę z tobą.-wręcz wyplułam te słowa i odeszłam  .
Po pół godzinie dotarłam (z pomocą ludzi)  do ośrodka ,w którym można było znaleźć dom zastępczy.(dom ,w którym przez pierwszy miesiąc mieszka się za darmo ...)
-Dzień dobry.
-Witam Ola Białek?
-Ta...Nie nazywam się Nina Slovsre , a coś nie tak z tą dziewczyną?-skłamałam nie mogłam powiedzieć kim jestem
-Nie ,ale moja córeczka bardzo lubi 1D i przypomnisz dziewczynę Harrego- pokazała mi wydruk z moim zdjęciem i podpis ,,Harry zdradza swoją dziewczynę..." a pod spodem jego zdjęcie i tej laski
-Jesteś do niej łudząco podobna.
-Możliwe ,ale muszę szybko znaleźć dom zastępczy jest jakiś wolny?
-Tak ,akurat mamy jeden proszę to adres ,a tutaj masz nazwisko i informacje o właścicielce domu.-podała mi jakieś karty
-Bardzo dziękuje do widzenia.
 -Milo było panią poznać.
Wyszłam dotarłam do pierwszego przystanku dla taxi i wsiadłam w pierwszą lepszą taksówkę.
-Proszę mnie tutaj zawieźć.-podałam kierowcy kartę
-Oczywiście ,dla cb. darmowo.Moja córka bardzo cię lubi Olu-pomyślałam ,że to dobrze ,nie wzięłam kasy z domu , ale kolejna osoba mnie zna ...
Gdy dojechaliśmy powiedziałam
-Nie nazywam się Aleksandra tylko Nina ,nie mam pojęcia o co panu chodzi ,ale dziękuje-wysiadłam i podeszłam do domu.Zadzwoniłam dzwonkiem do furtki otworzyła mi kobieta
 Wyglądała na młodą
-Cześć!Ty pewnie jesteś Nina.-nie wzięła mnie z Olę ,oby tak dalej
-Tak to ja ,ale skąd pani wie?
-Dzwonili przed chwilą do mnie ,że mam współlokatorkę .Mów mi Jennifer.
-Dobrze ,Nina-podałam jej dłoń ,którą ujęła
 -Miło mi wejdź .
Zaprowadziła mnie do jakichś drzwi i powiedziała
-To będzie twój pokój czuj się jak u siebie.Widzę ,że nie masz bagaży w szafie są ubrania powinien być też twój rozmiar.
-Och nie ja mam ubrania ...tylko....no....są....w......eeee no .....w hotelu-jąkałam się
-Tak ?
-No muszę je tylko zabrać.
 -Okay jak coś to jestem obok.
Wyszła ,a ja popadłam w pełen szloch  .Nie to nie był szloch teraz ryczałam ,jak małe dziecko .Po chwil Jennifer znów weszła do pokoju
-Wszystko w porządku?
-Nic nie jest w porządku...-szepnęłam
-Słyszałam powiedz co się stało.
-Nic w porządku.
-Uważaj ,bo ci uwierzę ,ale dobrze jeśli nie chcesz rozmawiać to nie.Na wypadek gdybyś jednak chciała porozmawiać jestem obok
Wyszła ,znów rzuciłam się na łóżko w płaczu .Nagle wpadł mi do głowy bardzo głupi pomysł ,,Pociąć się"
Szybko wypędziłam go z głowy ,było już późno ,a ja byłam zmęczona więc umyłam się i poszłam spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz