niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 16


Obudził mnie ten wstrętny budzik .Zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki .Umyłam się , uczesałam w koczka i  ubrałam TO ,a potem zeszłam an dół.Gdzie czekała już Jennifer
-Cześć.
-Zrobiłam naleśniki lubisz pra...-zadzwonił mój telefon przerywając Jennifer .Spojrzałam na wyświetlacz
,,Harry". Odrzuciłam .A w moich oczach pojawiły się łzy ,kilka spłynęło po mojej twarzy ,ale resztę powstrzymałam.
-W porządku?
-Tak,-Chciałam obdarzyć ją uśmiechem ,ale mi nie wyszło.
-Chłopak Cię rzucił?Znam to ,ale życie toczy się dalej musisz się z tym uporać nie by....
-Nie ,-przerwałam jej-Nie rzucił mnie chłopak-to w sumie była prawda,....Chociaż zdrada jest z tym chyba równoznaczna....Chyba ....
-Ups....Przepraszam jedz-podsunęła mi pod nos talerz. Mój telefon znów zadzwonił .Odrzuciłam  i odsunęłam talerz.
-Mówiłaś ,że lubisz naleśniki.
-Tak lubię ,ale muszę się przejść okay?
-Tak jasne.
Wyszłam ,poszłam do parku i usiadłam na ławce.
Zaczęłam płakać ....

Po 15minutach
Płaczę...

Dziesięć  minut później
Płaczę...


Dziesięć  minut później

Płaczę...


Dziesięć  minut później

Płaczę...
 Gdy nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu  ,znałam ten dotyk ...Odwróciłam głowę i zobaczyłam Zayna
-Wszystko można wyjaśnić...
-Nie nie można...-wstałam i odeszłam .Poszedł za mną
-Ola porozmawiaj z nim ...-znów złapał mnie za ramię. Strząsnęłam jego rękę
-Nie ,nie teraz ...
-A kiedy ?
-Nie wiem .Proszę poproś go ,aby do mnie nie dzwonił.
-Dobrze wiesz ,że nie przestanie...On cię kocha.
-Będę musiała z tym żyć.-powiedziałam i odeszłam.Moje oczy łzawiły ,doszłam powoli do domu .I zapukałam.Jennifer  otworzyła
-Nie musisz puka....-zaczęła i przerwała -O Boże jak ty wyglądasz!?
-Wiem...-wyminęłam ją
-Co się stało?
-Nic.
-Zjesz te naleśniki?
-Tak .-usiadłam przy blacie kuchennym i zaczęłam jeść.

Oczami Zayna
Wiem ,że nie powinienem ,ale poszedłem za nią.Żeby zobaczyć gdzie mieszka,...
Nie dowiedziałem się , zgubiłem ją gdzieś podczas drogi ... Teraz muszę się zastanowić co powiem Harremu?
,,Będę musiała z tym żyć...." Phi lepiej jak mu powiem ,z jej nie znalazłem...Doszedłem do domu  , na kanapie siedział zapłakany Harry zerwał się gdy tylko mnie zobaczył
-Znalazłeś ją?
-T...Nie nie wiem gdzie jest ...-zdecydowałem ,że lepiej mu to powiedzieć niż prawdę.Opadł znów na łóżko i zaczął płakać.
-Harry zrobimy coś ,nie załamuj się .
-Jak mam się nie załamywać?!Dziewczyna ,którą kocham ,nienawidzi mnie.
-Ona cię nie nienawidzi.-Nagle do domu wszedł Louis znikąd się pojawił .
-Co ty tu robisz?
-Wsiadłem w samolot ,bo zobaczyłem to-pokazał nam gazetę , na której było zdjęcie Harrego i tej dziewczyny.
-Nigdy więcej nie tknę alkoholu.-zastrzegł się Harry
-Ona czuję się zraniona ,nie nienawidzi cię.-powiedział Louis
-A z cb. to tak nagle się spec zrobił .Gdzie masz swoją Dianę.-zapytał opryskliwie .
-Przyjeżdża jutro ,musiała załatwić kilka spraw.
Harry schował twarz w dłoniach i zaczął jeszcze bardziej płakać
-Odbiera twoje sms'y ?-zapytał Louis
-Nie,
-Odbiera telefony?
-Nie.-jeszcze bardziej płakał
-Louis nie dobijaj go .
-Nie zamierzam ,ona cię nie nienawidzi.
-Przed chwilą mi udowodniłeś ,ze mnie nienawidzi!
-Nie ,sama mi to powiedziała gdy się pokłóciłem z Dianą ,powiedziała mi dokładnie tak ,,Gdyby cię nienawidziła to odebrała by telefon i wygarnęła ci to ,ale skoro nie odbiera to nie chcę z tobą rozmawiać ,bo czuję się zraniona " musisz to po prostu naprawić tak jak ja.
-Ale jak ?!Nie chcę ze mną rozmawiać!
-Coś wymyślimy.-podszedł do niego -A teraz poleciłbym Ci się wyspać ...Jest coś do żarcia?
Podchodził do tego z taką łatwością.Może dlatego ,ze sam przez coś takiego przeszedł ,i uratował swój związek.
-Idę do sklepu.-krzyknął i wyszedł
-Idę do siebie-powiedział Harry i poszedł na górę

Oczami Harrego
Siedziałem w oknie i czekałem .Na co na cud?  Tak inaczej się tego nie da nazwać .Cudem byłoby gdyby ona ,  stanęła teraz przed furtką i spojrzała mi w oczy bez smutku , łez i rozczarowania moją osobą.Stylas ty zawsze potrafisz coś spieprzyć ,zwłaszcza gdy coś dotyczy ludzi ,którzy tak dużo dla cb. znaczą.Tamtego dnia nie wiedziałem co się ze mną dzieje...Jestem totalnym idiotą .
Siedząc teraz przypominam sobie jej twarz ,jej oczy ...Patrzę na jej zdjęcie i dopiero teraz uzmysłowiłem sobie ,jak wiele straciłem..
Nie jest mi łatwo wiedząc ,ze więcej mogę już tego wszystkiego nie zobaczyć...
Spojrzałem an zegarek 15.20 co ja mam robić? I nagle oświeciło mnie gazety!Gazety czyta każdy ! Szybko odpaliłem laptopa i zacząłem pisać

...
Zaraz zaniosę  ten wydruk do redakcji gazety ,hmmmm do jakiejś ,którą wszyscy czytają.
Szybko wydrukowałem tekst i zdjęcie , a potem zbiegłem na dół.
-Chłopaki wychodzę!-krzyknąłem wkładając skórzaną kurtkę
-Czy on się uśmiecha?-zbliżył się do mnie Liam
-Co knujesz?!-podniósł mój podbródek
-Zobaczysz jutro.-wybiegłem z domu i zaraz się wróciłem  -Kluczyki.-powiedziałem i dorwałem pierwsze z brzegu .Znów poszedłem do auta już miałem wyjeżdżać ,ale przypomniałem sobie o dokumentach .Znów biegiem wróciłem się do domu .Szybko wziąłem dokumenty i już miałem wybiegać z powrotem ,ale ręka
Zayna mnie zatrzymała .
-Co to?-wyrwał mi kartkę z ręki i zaczął czytać-Dedykacja dla Oli ....-nie skończył ,ale szybko przeczytał po cichu i zapytał-Idziesz do redakcji?
Kiwnąłem głową i zabrałem mu kartki
-Jadę ,bo mi zamkną.
Zayn pokręcił głową ,ale mnie pościł.
Wsiadłem do auta , i szybko pojechałem do redakcji .Nie jechałem według ograniczeń ,ani nic więc dotarłem an miejsce w 15minut .Wyskoczyłem z auta w momencie ,gdy redaktorka już zamykała drzwi.Zobaczyła mnie i zaczęła piszczeć
-O Matko Harry Stylas pod moją redakcją! O Matko o Matko!
-Csiiiiiiiii - uciszyłem ją gestem-Jeśli wstawi to pani do jutrzejszej gazety ,hmmmmm
-Będę mogła zrobić sobie z tobą zdjęcie?
-Tak i dostaniesz autograf gratis.-powiedziałem a ta zaczęła piszczeć.-Ale jutro chcę to widzieć w gazecie.
-Tak jasne!-psiknęła i wbiegła do biura z powrotem  krzyknąłem jeszcze za nią
-Dziękuje!
I odjechałem do domu ,już się tak nie spieszyłem więc jechałem jakieś 20minut.Gdy dotarłem do domu było coś około 20 .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz